marca 29, 2020

(717) Przeciwnik

Tytuł: Przeciwnik
Autor: Emmanuel Carrere
Wydawnictwo Literackie
Stron 200
Jean - Claude jest mordercą. Zabił swoją żonę, siedmioletnią córeczkę, pięcioletniego synka. Zabił również swoich rodziców. Zamordował, a potem próbował to ukryć - pozorując nieszczęśliwy wypadek. Nie udało mu się jednak zabić samego siebie, a potem przekonać śledczych, że sam jest ofiarą. Zostawił karteczkę "Banalny wypadek, niesprawiedliwość mogą wywołać szaleństwo. Wybaczcie mi". Jego sprawa wstrząsnęła opinią publiczną we Francji, wzbudziła także wiele emocji w autorze bestsellerowego "Królestwa". Emmanuel Carrere postanowił przyjrzeć się bliżej nie tyle samej sprawie, co postaci oskarżonego. Pragnął zrozumieć, co sprawiło, że lubiany i szanowany w społeczności mężczyzna, kochający mąż, ojciec i syn dopuszcza się tak okrutnej zbrodni. Odpowiedź jest krótka: słabości, kłamstwo i lęk - tytułowy "przeciwnik". 

Emmanuel Carrere to pisarz, którego prozę pokochałam za sprawą „Królestwa” – monumentalnej książki o historii chrześcijaństwa. Ona uświadomiła mi fenomen tego zjawiska. „Przeciwnik” jest zupełnie innym utworem. Trudno uznać go za powieść, choć opowiada historię wielkiego kłamstwa, które doprowadziło do okrutnej zbrodni. Przez niektórych jest uznawany za książkę głęboko chrześcijańską, bo pokazującą jak łatwo zło – czasami za sprawą jednego niewłaściwego kroku – może wejść do naszego życia. Dla mnie jest to pozycja, która budzi w człowieku wiele pytań i wątpliwości…  zarazem pozwala poznać odrobinę lepiej autora „Królestwa”.

To bardzo ciekawa książka pokazująca jak łatwo jest kłamać i oszukiwać, jak niewiele potrzebne jest  aby doprowadzić człowieka do zbrodni i obłędu, a przede wszystkim… jak wiele możemy nie wiedzieć o swoich bliskich, sąsiadach, znajomych. Jean - Claude przez 20 lat udawał, że jest lekarzem, cenionym pracownikiem WHO, że prowadzi ważne badania. Wyjeżdżał w delegacje, dobrze zarabiał, znał cenione w świecie nauki postacie. To wszystko okazało się jednak kłamstwem, a Jean - Claude oszustem - choć na pewno nie... pospolitym. Jego historia zaczęła się niewinnie. Nie zdał jednego egzaminu na studiach, zaczął kłamać, nie skończył studiów, nigdy nie pracował i jak się później okazało nie zarabiał. Stworzył całą sieć kłamstw, która przez prawie 20 lat pozwalała mu bez problemu oszukiwać najbliższych, funkcjonować i żyć na dobrym poziomie... jako skromny, dosyć cichy, ale dobry człowiek. Nie chcę Wam zbyt wiele zdradzać, ale ta historia naprawdę porusza. Sąd przyglądając się całej sprawie był w szoku jakim cudem jego kłamstwa nie wyszły wcześniej na jaw. Jean - Claude był przekonujący, z pozoru pewny siebie... w rzeczywistości wiedział jednak jak bardzo jego kłamstwo jest kruche, odczuwał ogromną presję i strach. I niestety te wszystkie emocje uległy zbyt dużej kumulacji, a gdy grunt zaczął mu drżeć pod nogami... uznał, że wyjście jest tylko jedno.

Podczas lektury zostajemy skonfrontowani z jego życiem pełnym łgarstw, ale także z opiniami najbliższego otoczenia, z rozprawą sądową, z funkcjonowaniem skazanego w więzieniu. Wbrew pozorom to właśnie te ostatnie fragmenty książki dotyczące życia za kratkami - poruszyły mnie najbardziej, pobudziły najwięcej emocji. Jedną z tych emocji było dogłębne oburzenie. To nie jest jedna z tych książek, o których po przeczytaniu szybko się zapomina - jest na to zbyt mocna i zbyt prawdziwa. Psychiatrzy uznali, że Jean - Claude nie jest osobą chorą psychicznie. Bardzo możliwe, że faktycznie nie jest. W mojej opinii osobą do cna toksyczną, która sama nie wie kiedy kłamie, bo czyniła to notorycznie - z kłamstwa uczyniła sposób na życie i jak sama niekiedy wskazuje - czasami nawet nie pamięta co stało się naprawdę, a co było kłamstwem i pasowało do zgrabnie ułożonej historii. Kłamstwo stało się silniejsze od Jean - Claude.

Carrere z początku, podczas lektury, wzbudził we mnie bardzo mieszane uczucia. Mam wrażenie, że jego chęć kontaktu z mordercą - potrzeba jego zrozumienia i współczucie mu okazywane były niezdrowe - żeby nie powiedzieć - chore. Nie potrafiłam się z tym zupełnie utożsamić. Potem na szczęście ta łaskawość autora dla Jean - Claude zmalała. "Przeciwnik" nie jest owocem pracy kilku tygodni, ale kilku lat - odczuwa to czytelnik. Z czasem podejście autora nie zmienia się na jakieś negatywne, pełne niechęci, ale odsłania się dużo większa dojrzałość. Dla mnie "Przeciwnik" jest owocem właśnie dojrzałości i rzetelności autora. Zresztą stanowił punkt zwrotny w jego literackiej karierze, przez wielu nazywany był francuskim odpowiednikiem "Z zimną krwią" Capote.

Carrere stworzył portret człowieka psychicznie zdegradowanego, uwikłanego w spirali kłamstwa i wątpliwości… Niespełna 200 stron świetnej literatury. Carrere pisze wybitnie i "Przeciwnik" jest dla mnie tego kolejnym dowodem. Po lekturze tej książki mam poczucie zaspokojonej ciekawości - przekonanie, że wszystko co powinnam o historii tego kłamstwa i morderstw wiedzieć - wiem. Jest to dla mnie bardzo spójne i ciekawie napisane. "Przeciwnik" we Francji został wydany po raz pierwszy ponad 20 lat temu, w Polsce jest to jego kolejne wydanie - tym razem w tłumaczeniu Grażyny Majcher. Pełno w tej pozycji emocji i to co bardzo mi się spodobało, to fakt, że ostatecznie autor czytelnikowi pozostawia decyzję do opinii moralnej dotyczącej bohatera. Interesująca, ważna i wzbogacająca lektura. Bardzo polecam.

Jean - Claude zamordował swoją rodzinę w 1993 roku. Niecały rok temu wyszedł na wolność.
W 2001 roku na ekrany kin trafił nakręcony na podstawie książki film "Przeciwnik".

Moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza