Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty

grudnia 29, 2012

(229) Pas Deltory Labirynt Bestii

(229) Pas Deltory Labirynt Bestii
Wydawnictwo: Literacki Egmont
Stron 172
Opis Wydawnictwa: 

Zły Władca Mroku wie już, że Lief, Barda i Jasmine szukają siedmiu zaginionych klejnotów z magicznego Pasa Deltory. Zdaje sobie sprawę, że jeśli kamienie wrócą na swoje dawne miejsce, moc pasa zagrozi jego tyranii. 
Pięć klejnotów już znaleziono. Następny ukryto w podwodnym legowisku ohydnego drapieżnego Glusa. Trójka przyjaciół – już bardzo zmęczonych i ściganych przez sługi Władcy Mroku – będzie potrzebować wszystkich sił i całej odwagi, by wejść do Labiryntu Bestii.



Moja recenzja: 
"Pas Deltory" to seria, która interesowała mnie już od dłuższego czasu, ale oczywiście jak to zawsze bywa pojawiały się jakieś ciekawsze lub po prostu pilniejsze książki do przeczytania. Aż tu nagle natrafiła się okazja i szósta część tego cyklu do mnie przywędrowała. Cieniutka, niepozorna, a jednak bardzo, ale to bardzo wciągająca. Spotkało mnie wielkie zaskoczenie! Od pierwszych stron wciągnęła mnie w tak dużym stopniu, że nie mogłam się od niej oderwać. 

Nie czytałam poprzednich części tego cyklu, więc z początku obawiałam się, że nie będę potrafiła się połapać o co chodzi, ale na szczęście dzięki autorce nie miałam z tym żadnego problemu. Autorka w sprawny sposób przypomina wydarzenia z poprzednich części, przy tym nie zdradzając całości i opis wydarzeń z poprzednich części nie zajmuje jej połowy książki. Skupia się na teraźniejszości i bardzo mi się to spodobało. 

Lief, Barda i Jasmine są przyjaciółmi, którzy poszukują zaginionych kamieni, które posiadają wielką moc. W szóstej części jak łatwo można się domyślić zajmują się poszukiwaniem szóstego kamienia. Już bardzo dużo przeszli, ale zdają sobie sprawę z tego, że to jeszcze nie jest koniec i czeka ich dalsza pełna niebezpieczeństw podróż. Wokół siebie mają prawie samych wrogów, więc każda ich decyzja i krok musi być w pełni przemyślana, a oni sami muszą być bardzo ostrożni. 

Przyjaciele są w posiadaniu pięciu klejnotów, aby zyskać szósty klejnot muszą się wybrać się do labiryntu, który zamieszkuje niebezpieczna bestia. Nie wystarczy tam tylko wejść, ale trzeba także w tym podwodnym labiryncie ten kamień odnaleźć. A to bardzo trudne, kiedy po piętach depcze Wam bestia, która chętnie zrobiłaby sobie z Was przekąskę. Ich przyjaźń i odwaga są ciągle wystawiane na próby. Czy uda im się zdobyć kamień i czy wyjdą żywi z Labiryntu Bestii? 

Emily Rodda stworzyła według mnie ciekawych, nieprzekłamanych bohaterów, którzy nie boją się mówić tego co myślą. Spodobało mi się w nich to, że nie zawsze idą za głosem serca, a za to czasami kierują się głosem rozsądku. Odnoszę wrażenie, że to ważna i pożyteczna cecha, która jest spotykana w książkach coraz rzadziej. Teraz autorzy stawiają na waleczność, która czasami zamienia się w głupotę. W tym dziele nie brak tej mądrej waleczności. 

"Labirynt Bestii" to bardzo krótka, ciekawa książka. Autorka w pewnym sensie pisząc ją pojechała po najprostszej drodze, nie bawiąc się w żadne zawiłe wątki. Nie zbacza przez całą książkę jakby z toru swej podróży, który na początku wybrała. Fabuła nie jest zbytnio rozbudowana, ale pomimo tego jest bardzo ciekawa i momentami trzyma w napięciu. 

Dzieło Emily Roddy bardzo mnie zaskoczyło, nie oczekiwałam tak dobrej książki. To wspaniała lektura na rozluźnienie. Jest idealną powieścią dla osób, które choć na chwilę chcą się oderwać od szarej rzeczywistości, która dotyka nas prawie każdego dnia. To intrygująca powieść, której mam nadzieję przeczytać pozostałe części. 

"Pas Deltory Labirynt Bestii" polecam osobom, które lubią książki fantastyczno - przygodowe i poszukują niewymagającej, ale ciekawej książki. To idealna książka na zimowy wieczór, ale ostrzegam, że czyta ją się w zastraszająco szybkim tempie. Emily Rodde w sprawny sposób wykreowała swój własny fantastyczny świat z pozytywnym skutkiem.

Okładka jest bardzo ładna. 

Moja ocena: 9/10 Wybitna!

Książkę otrzymałam do recenzji dzięki uprzejmości portalu nakanapie.pl. Bardzo dziękuję!

sierpnia 27, 2012

(188) Środek kapusty

(188) Środek kapusty
Autor: Ewa Nowak
Wydawnictwo Egmont
Stron 150
Opis Wydawnictwa:
Julka mieszka na warszawskim Bródnie. Chodzi do pierwszej klasy, przyjaźni się z Aśką, ciągle zaś kłóci ze starszym bratem Filipem. Jako osóbka obdarzona bujną wyobraźnią miewa zaskakujące pomysły. Na ogół są one źródłem nieopisanej radości dla bliskich. Zdarza się jednak, że Julka wpada w tarapaty, jak wtedy, gdy przestaje mówić sąsiadom dzień dobry, bo dowiedziała się, że grzeczne dzieci nie odzywają się bez pytania. „Środek kapusty” to przezabawna i mądra opowieść o życiu niezwykłej rodziny w całkiem zwyczajnym mieście.


Moja recenzja: 

Ewa Nowak jest popularną polską pisarką i publicystką. Jest znaną autorką powieści dla dzieci i młodzieży. "Środek kapusty" jest już moim trzecim spotkaniem z jej dorobkiem pisarskim. I jak zwykle jest to udane i owocne spotkanie. Pani Ewa Nowak ma talent i doświadczenie w pisaniu. Potrafi to wspaniale wykorzystać i wie co może się spodobać czytelnikowi w danym wieku. Jak zwykle nie zawiodła moich oczekiwań. Tytuł "Środek kapusty" jest intrygujący i trochę dziwny, ale nie bez powodu ta książka nosi taki, a nie inny tytuł :)

Julka ma siedem lat i chodzi do pierwszej klasy szkoły podstawowej, jej najlepszą przyjaciółką jest Aśka. Dziewczynka ma niezwykłą wyobraźnię. Przez co często do głowy przychodzą jej zwariowane pomysły. Zdecydowanie nie jest dzieckiem idealnym. Ale na szczęście zdaje sobie z tego sprawę, lecz bycie grzeczną dziewczynką też może być skomplikowane, tym bardziej jeśli wszystko rozumie się dosłownie. Przez brata nazywana jest "środkiem kapusty", ale to w końcu jej starszy brat, a starsi bracia już po prostu tacy są. 

Głównymi bohaterami książki są Julka, Filip - jej starszy brat oraz ich rodzice. Pomimo tego poznajemy także koleżanki i znajomych Julki, resztę jej rodziny i nie tylko. Każda osoba z otoczenia Julki odgrywa ważną rolę w tej książce. Bardzo polubiłam rodziców Julki i Filipa. Ich postacie są godne uwagi.Autorka bardzo fajnie ich przedstawiła, dzięki czemu odgrywają ważną rolę w życiu Julki i Filipa. Nie są tylko tłem dla całej powieści. Są wyrozumiałymi rodzicami, jednak ich dzieci muszą ponosić odpowiedzialność za własne czyny. 

Bohaterowie są barwni i twardo obstają przy swoim. Rodzice Julki radzą sobie bardzo dobrze z wychowywaniem dzieci, choć mają z nimi prawdziwe urwanie głowy. W książce Ewy Nowak nie ma tylko nieskazitelnie czystych postaci, zdarzają się także trochę wredne i irytujące postacie. Jednak postać Julki jest miła i sympatyczna. Dziewczynka, jak każde dziecko i nie tylko, uczy się na własnych błędach. 

Książka "Środek kapusty" autorstwa Ewy Nowak składa się z trzynastu rozdziałów, które tak naprawdę są trzynastoma krótkimi opowiadaniami. W każdym tym "opowiadaniu" Julka opowiada nam o innym istotnym wydarzeniu w jej życiu. Te relacje są krótkie, ale treściwe. Autorka nie bawi się na szczęście w pisanie opisów.  Dzięki czemu przy czytaniu nie chciało mi się spać, tylko śmiać :)

Wszystkie wydarzenia są opisane w sposób prosty i zrozumiały dla sześciolatków oraz dzieci trochę starszych. Na pewno ta książka spodoba się takim dzieciom, tylko mam nadzieję, że nie zaczną przez to wpadać na głupie pomysły. Dla mnie ta powieść była prostolinijna, ale ja mam trzynaście lat. Czytając ja próbowałam wejść w skórę dziecka w wieku Julki, był to świetny sposób na przypomnienie sobie jakie robiłam głupoty jak byłam w jej wieku. 

Dzieci do których zaadresowana jest ta książka na pewno się przy niej ubawią. Przygody Julki z pewnością ich zafascynują i rozbawią. Pokażą, że nawet jeśli nie są rycerzami, księżniczkami, wróżkami... to ich zwykłe życie może być niezwykle ciekawe. Jej przygody nawet mnie bawiły, jednak muszę przyznać ze skruchą, że na swoim koncie mam niejedną większą głupotę. Ale Julka - główna bohaterka jak na siedmiolatkę ma niesamowite pomysły i niezwykłą osobowość. 

Reasumując "Środek kapusty" to powieść zabawna i ucząca, że nie można wszystkiego rozumieć dosłownie. Za nim coś się zrobi powinno się przed tym kilka razy zastanowić czy to, aby na pewno jest dobre oraz jakie mogą być tego konsekwencje. Dużym plusem książki jest ciekawe i zabawne zakończenie. 
Polecam tę książkę szczególnie dzieciom oraz ich rodzicom, którzy mają pociechy w wieku sześciu lub więcej lat. Myślę, że wspólne czytanie tej książki będzie dla Was przyjemnością, dobrą zabawą oraz miłym sposobem na spędzennie czasu.
Okładka jest bardzo ładna tak samo jak ilustracje w książce. Ilustracje są przejrzyste i pięknie ilustrują sytuacje opisane w książce. 

Moja ocena: 8/10 Rewelacyjna!

Książkę do recenzji przekazał portal nakanapie.pl
Dziękuję!

grudnia 21, 2011

(102) Koleżaneczki

(102) Koleżaneczki
Tytuł: Koleżaneczki
Autor: Ewa Nowak
Wydawnictwo Literacki Egmont
Stron 168
Opis:
Iwa przyjaźni się z Anią i Patrycją ze swojej klasy. Usilnie próbuje utrzymać przyjaźń z obiema. Czuje jednak, że one są sobie bliższe. Ani jej starszy brat Kamil, ani rodzice nie dostrzegają jej rozterek. I wtedy właśnie Iwa zaczyna być niewidzialna - nie zawsze, ale od czasu do czasu... To diametralnie zmienia postać rzeczy. Niewidzialność daje Iwie przewagę, o jakiej nie mogła marzyć. Ale bycie niewidzialnym może być też bardzo uciążliwe... Ciepła, inteligentna opowieść o przyjaźni, zrozumieniu, nauce afirmacji siebie.

Moja recenzja:

Ewa Nowak jest polską pisarką i publicystką. Pierwszą książkę wydała w 2002 roku.  Na swoim koncie ma już ponad 20 książek, a jej książki cieszą się popularnością szczególnie pośród młodzieży.

Spotkałam się już z twórczością Ewy Nowak w powieści "Lisia". Bardzo mi się wtedy spodobała, ponieważ była w niej nutka magii. Tak samo jest wtej powieści "Koleżaneczki". Poznajemy w niej sympatyczną Iwę oraz jej dwie przyjaciółki Anię i Patrycję....

Iwa przyjaźni się z obiema dziewczynkami, ale jedna z nich uważa, że jest głupio przyjaźnić się w trójkę, organizuje zawody, które rozstrzygną kto ma odpaść z ich paczki. Główna bohaterka bardzo się boi zostać sama, w rodzicach nie ma oparcia, a brat ma własne problemy. Tylko szkoda, że siostra jeszcze więcej ich mu przysparza.

Potrafiłam się wczuć w sytuację Iwy, bo sama w takiej byłam. Wiem, że w takich sytuacjach nastają wątpliwości, z którymi i Iwa musiała się zmagać. Fałszywe przyjaciółki mogą naprawdę przysporzyć wielu kłopotów, ale niewidzialność o wiele więcej. Dziewczyna przekonuje sie o tym na własnej skórze, dorasta i momentami nie wie jak ma się w danej sytuacji zachować. Ale wydaje mi się, że każdy musi przez to przejść.

"Koleżaneczki" są bardzo pouczające, a zarazem mogą być pewnego rodzaju poradnikiem dla dziewczynek 8-11 letnich. Pokazuje relacje w rodzinie i między koleżankami. A także to, że dzieci potrafią być czasami bardzo niemiłe dla osób, które dobrze się uczą. Tylko w takich sytuacjach trzeba się zastanowić czy lepiej być wyzywanym od kujonów, czy przestać się dobrze uczyć. Najbardziej zdenerwowało mnie negatywmne podejście przyjaciółek Iwy do jej taty, nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby moja przyjaciółka narzekała na moich rodziców w moim towarzystwie.


W tej powieści także bardzo spodobało mi się to, że jej bohaterowie nie są idealni. Wszyscy mają jakieś wady.Tak jak w prawdziwym życiu nie ma ludzi idealnych. Jest napisana świetnym "piórem", do odbioru dla dziewczynek.

Dzięki tej ciutce magii, nie jest zwykłą młodzieżówką, co umila bardzo czytanie. Polecam ją serdecznie także na prezent świąteczny. Każdej dziewczynce napewno się spodoba.

Okładka jest fajna, w sam raz do tej książki.

Moja ocena: 9,5/10

Książkę do recenzji przekazał portal nakanapie.pl !

maja 14, 2011

(20) Atramentowe serce

(20) Atramentowe serce
Tytuł: Atramentowe serce
Tytuł oryginału: Tintenherz
Autor: Cornelia Funke
Przetłumaczył Jan Koźbiał
Ilustracje Cornelia Funke
Wydawnictwo Egmont
Strony 510
Seria Atramentowa Trylogia (1 część)
Opis:

Dwunastoletnia Meggie, córka niezwykle utalentowanego introligatora Mo Folcharta, mieszka wraz ze swoim ojcem w wynajętym domu. Jej matka zniknęła w tajemniczych okolicznościach, gdy dziewczynka miała trzy lata. Ojca i córkę łączy ogromna miłość do książek. Meggie wciąż otrzymuje od niego piękne książki, lecz nie wie, dlaczego ojciec nigdy ich jej nie czyta. Pewnej nocy w domu zjawia się tajemniczy gość, który ojca Meggie nazywa Czarodziejskim Językiem. Od tego momentu zaczynają się kłopoty oraz seria wypadków jak z koszmarnego snu - porwania, kradzieże, ucieczki, zdrady i podstępy. Wkrótce Meggie poznaje wielką tajemnicę ojca...


Moja recenzja:



Zacznę od tego, że na podstawie tej książki powstał film, nie oglądałam go, ale po przeczytaniu tej książki jestem ku temu bardzo skłonna.

Bardzo spodobało mii się to że już w pierwszym rozdziale pojawia się akcja. Książka nie zaczyna się od wstępu na 50 stron, lecz sugestywnie wszystkiego się dowiadujemy. Jedna z blogerek napisała o tej książce "Jest to książka o książkach" zgadzam się z nią w zupełności.  Książkę wypożyczyłam z biblioteki tak chodziłam między tymi regałami i nie wiedziałam na co się zdecydować. W końcu zdecydowałam się na pierwszą część Atramentowej Trylogii. I szczerze mówiąc nie żałuję. 


A przyciągnęła mnie do niej okładka w czerwonym kolorze, tak jakby lekko pozłacana z jaszczurką, z monetami, z wróżką i z obrazkiem. Dzięki okładce odniosłam wrażenie, że to jest opowieść w typu baśni, ale myliłam się. 

W książce bardzo mi się spodobało to, że na początku każdego rozdziału jest cytat najczęściej z jakiejś książki, związany z danym rozdziałem. 

Cała historia toczy się wokół jednej, wyjątkowej książki, ale w końcu każda książka jest wyjątkowa na swój sposób. 

Meggie główna bohaterka książki musi pokonać swój lęk. I musi odkryć tajemnicę swojego taty. Meggie ma dopiero 12 lat, a wciągu bardzo krótkiego czasu wypłakała tyle łez ile nie przez całe swpje życie. Bierze udział w intrygach, jest świadkiem zdrad i miłości. Ale również okrucieństwa.

Smolipaluch bez swojej zgody został zabrany ze swojego świata, do bardziej niebezpiecznego, gdzie musi się nauczyć żyć. Musi zacząć wszystko od nowa. W końcu nie ma innego wyboru. Chociaż próbuje robić wszystko aby wrócić do swojego prawdziwego domu, to jednak ie wychodzi mu to.

Elinor jest maniaczką starych książek. Trzyma je w gablotach, w bibliotece, wszędzie gdzie uważa to za stosownie, prawie nigdy się z nimi nie rozstaje, nie pozwala ich dotykać, lecz z czasem przekonuje się, że książki to jednak nie wszystko.                                     

Ojciec Meggie jest introligatorem, naprawia stare książki, gdy jedzie do pracy zabiera Meggie zawsze ze sobą, ponieważ córka jest dla niego najważniejsza.


Gdy czytałam tą książkę, to  czytałam ją  napięciu, tak jak bohaterowie tej książki, bałam się co będzie dalej.  Jak się zakończy ta historia.

Książka ta pokazuje, że nie są na świecie tylko dobrzy ludzie, ale wręcz przeciwnie. Oraz, że nie możemy nikomu w pełni ufać. 

Z chęcią sięgnę po dalsze części Atramentowej Trylogii. 

A co do ilustracji także autorstwa Cornelii Funkem, to podobają mi się, ale nie są jakieś niezwykłe.  

Moja ocena 10/10 Nie mam do książki żadnych zastrzeżeń