stycznia 19, 2014

(280) Trening inteligencji

(280) Trening inteligencji
Tytuł: Trening inteligencji
Autor: Michał Gargól
Wydawnictwo Publicat
Stron 176

"Byle kretyn może cieszyć się życiem w wieku dziesięciu, dwudziestu lat, ale kiedy człowiek ma sto lat, kiedy już nie może się ruszać, musi uruchomić swoją inteligencję."

Eric - Emmanuel Schmitt

Inteligencja to sposób rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania zdobytej wiedzy w praktyce. 
Macie problemy z zapamiętywaniem? Chcecie, żeby wasz mózg był szybszy i działał bardziej wydajnie? "Dla chcącego nic trudnego!" Każdy z nas może wyćwiczyć swój umysł, a na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej publikacji, które mają za zadanie nam to ułatwić. Miałam przyjemność zapoznać się z jedną z takich książek. "Trening inteligencji" to zbiór ponad 300 łamigłówek. Czy rzeczywiście poprawiają one zdolności intelektualne? 

Według naukowców wydajność swojego mózgu można wytrenować. W myśl tej idei z chęcią sięgnęłam po "Trening inteligencji". Kiedy tylko ta książka wpadła mi w ręce rzuciłam się rozwiązywać zadania w niej zawarte. Muszę przyznać, że byłam troszkę zaskoczona różnorodnością łamigłówek. Rebusy, krzyżówki, wykreślanki, sudoku, szyfrogramy... aż głowa boli! A to w wszystko przedstawiono w prosty, konkretny a przy tym estetyczny sposób.

"Trening inteligencji" to książka zapewniająca długie godziny główkowania, wysilania pamięci i pobudzania aktywności umysłu. Świetny sposób na spożytkowanie czasu w naprawdę konstruktywny sposób przynoszący plony. W książce znajduje się 305 łamigłówek umysłowych, a na końcu jest umieszczony także klucz do odpowiedzi, choć książka wygląda na dość niepozorną. Dużo zadań, dużo przyjemności. Jednak takie rzeczy trzeba po prostu lubić... 
Osobiście je uwielbiam, więc ta książka jest dla mnie czymś cudownym!

Lubicie zagadki słowne? Chcecie rozwinąć swoje zdolności intelektualne? Jeśli tak to książka Michała Gargóla jest dla was czymś wprost idealnym! "Trening inteligencji" to książka skierowana w szczególności do osób uczących się, ale nie tylko! To po prostu książka dla każdego chcącego. Mam ambitne plany rozwiązać wszystkie zawarte w niej łamigłówki - na razie rozwiązałam połowę, ale dam radę. A potem mój mózg (mam nadzieję) będzie pracował jak z bicza strzelił! 

Moja ocena: 8/10 Rewelacja!

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

stycznia 07, 2014

(279) Kamienie na szaniec

(279) Kamienie na szaniec
Tytuł: Kamienie na szaniec
Autor: Aleksander Kamiński
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Stron 240

„Posłuchajcie opowieści o Alku, Rudym, Zośce i kilku innych cudownych ludziach, o niezapomnianych czasach 1939-1943 roku, o czasach bohaterstwa i grozy.” 

"Kamienie na szaniec" - opowieść o odwadze, bohaterstwie, przyjaźni... Trójka przyjaciół – Aleksy Dawidowski, Tadeusz Zawadzki i Jan Bytnar są absolwentami prestiżowego liceum im.Stefana Batorego w Warszawie. Stają u bram swojego dorosłego życia, planują, przewidują... Wakacje spędzają oddając się górskim wędrówkom. Należą do 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej. Ich radość przerywa wiadomość o wybuchu wojny. Od razu podejmują działanie, nie wahając się ani przez chwilę – prowadzą walkę konspiracyjną w ramach Małego Sabotażu, aby potem przystąpić do walki w Grupach Szturmowych. Zośka, Rudy i Alek muszą dorosnąć, aby stanąć w obronie ojczyzny...   

„Tylko odwaga i zdecydowanie połączone ze spokojem i trzeźwością dają powodzenie”

II wojna światowa była największym konfliktem zbrojnym w historii świata. Ale czy wojna powinna nam się kojarzyć tylko z bronią, walką i śmiercią? Zdecydowanie nie! Bez wątpienia wojna wywarła swe piętno na milionach ludzi. Ale czy nie warto pomyśleć o bohaterach? O zwykłych ludziach, którzy z dnia na dzień stanęli bez słowa sprzeciwu ani zawahania w obronie ojczyzny? O zwykłych ludziach, którzy stali się bohaterami? O ludziach, którzy powinni być dla nas wzorem? A przecież byli tacy jak my - żartowali, bawili się, zakochiwali, uczyli...

"Kamienie na szaniec" to moja lektura szkolna, w dodatku jedna z najlepszych! Zwykła opowieść o zwykłych - niezwykłych chłopakach. O ich rozterkach, problemach miłosnych, przyjaźni na tle wojny. A przede wszystkim o służbie w ramach Małego Sabotażu, a następnie w Grupach Szturmowych i... nadziei. Reportaż historyczny, a przy tym niezwykła, lecz prawdziwa opowieść! Książka na faktach, nie ma w niej ani krzty fikcji! Oczarowała mnie właśnie tą prawdziwością.

„Człowiek jest bardzo silny, zawsze wierzy w lepsze i szczęśliwsze jutro.” 

Największe wrażenie podczas czytanie książki Kamińskiego wywarła na mnie "zwykłość" bohaterów. Obawiałam się lektury tej książki. Nie chciałam twardej, historycznej publikacji. I niczego takiego nie dostałam. Przeczytałam kilka pierwszych stron (stron już konkretnej historii, a nie posłowia) i wsiąkłam... Czytanie zajęło mi kilka godzin. Był śmiech i łzy. Z jednej strony smutna powieść, a jednak z drugiej strony książka, która przez cały czas napawa optymizmem. Pokazuje w końcu ideały braterstwa i służby dla drugiego człowieka, które niestety nie każdy zna...

Nie mam prawa i nie zamierzam oceniać bohaterów. W końcu to prawdziwi ludzie, a wydarzenia przedstawione w książce miały naprawdę miejsce. Mogę jedynie oceniać to jak przedstawił to Aleksander Kamiński. Osobiście nie mam w tej kwestii żadnych zastrzeżeń. Autor znał osobiście bohaterów, więc książka jest oparta na jego własnych obserwacjach ale także w dużej (największej) mierze na pamiętniku Zośki. "Kamienie na szaniec" cieszą się powodzeniem od lat. Nie bez powodu! W skrytości serca muszę przyznać, że bohaterowie tak samo jak książka zdobyli moje serce. I od dłuuuugiego czasu trzymają je już w swoich rękach.

„Coś się urwało, skończyło... Lecz łzy w oczach powstrzymywała natychmiast myśl: jeszcze nie koniec, jeszcze jest szansa...”

Jest w tej książce coś takiego co może zachęcić każdego czytelnika do jej przeczytania... Nie opowiada o herosach tylko o zwykłej grupce przyjaciół, którzy mieli wady i zalety. Jeśli spojrzelibyśmy na ich zdjęcia byli dokładnie prawie tacy sami jak dzisiejsza młodzież. Cały problem polega na tym, że oni musieli stanąć przed trudnym wyzwaniem, musieli stanąć do walki z okupantem. Nie - "musieli" to złe słowo. Oni chcieli to zrobić. Nie chcieli oddać Polski bez walki. Czy dzisiejsza młodzież, gdyby znalazła się na ich miejscu, potrafiłaby zachować się tak jak oni?

"Kamienie na szaniec" to piękna książka pokazująca rozterki młodych ludzi dotyczące wojny, życia i śmierci, powojennej przyszłości... Pokazuje świat taki jaki był w czasie wojny. Normalną codzienność, ale także walkę z okupantem. Alek, Rudy i Zośka są na tyle dojrzali aby wziąć na siebie brzemię tej walki, ale jak każdy mają chwile słabości... Smutna, a momentami zabawna powieść. W sumie każdy znajdzie coś dla siebie... Utwór Aleksandra Kamińskiego naprawdę poruszył mnie za serce, pokazał wojnę z drugiej strony medalu, a przy tym wzruszył... "Kamienie na szaniec" to po prostu piękna, wartościowa książka, którą każdy powinien poznać!

„Kończy się w tym miejscu opowieść, choć walka toczy się dalej. Nieubłagana sprawiedliwość powoli, lecz nieodwołalnie zbliża karzącą dłoń ku gardłom zbrodniarzy świata. We krwi i męce tworzenia rodzi się polski świat Jutra, zamglony chaosem chwili. Walka trwa. Trzeba przerwać tę opowieść. Opowieść o wspaniałych ideałach BRATERSTWA i SŁUŻBY, o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i PIĘKNIE ŻYĆ”

Moja ocena: 10/10 Arcydzieło!

grudnia 29, 2013

(278) Podsumowanie roku 2013

(278) Podsumowanie roku 2013
Nieubłagalnie zbliża się do nas rok 2014... w związku z tym przyszedł czas na małe podsumowanie do którego podchodzę niestety ze wstydem... :(
O tyle o ile z czytaniem szło świetnie to jednak z recenzowaniem o wiele gorzej... Ale przyszły rok będzie lepszy... - musi być!
Bezpośrednio związane z książkami: 
1.Przeczytane książki: ok.70
2.Zrecenzowałam: ok.35
2. Liczba stosików: 4
3.Liczba postów: 48 ; 49 z tym 
Książki miesiąca : 
Biorę pod uwagę tylko książki, które zrecenzowałam:
1.Styczeń 
- "Przez burze ognia" Veronica Rossi - za wartką akcję i ciekawą fabułę, i mnóstwo emocji. 
2.Luty
- "Pretty Little Liars IX Uwikłane" Sara Shepard - zdecydowanie najlepsza książka lutego jak i najlepsza książka całej serii. Rewelacja!
3.Marzec
- "Ty jesteś Piotr" Kardynał Angelo Comastri - rewelacyjna, pomysłowa książka o św. Piotrze. Z pewnością zaskakująca. 
4. Kwiecień 
- "Mroczny sekret" Libba Bray - za niezwykłą, pełną magii i uroku wiktoriańską Anglię.
5.Maj
- "Buszujący w zbożu" J.D. Salinger - na początku nie byłam zachwycona tą książką, ale potem ją szczerze pokochałam i kocham nadal! Za głównego bohatera w szczególności... *_*
6.Czerwiec
-"Pan Przypadek i trzynastka" Jacek Getner - przez wielu krytykowana, a jednak mnie urzekła... Ma w sobie coś co mnie złapało w swoje "szpony".
7.Lipiec
- "Syrena" Tricia Rayburn - ciekawa fabuła, coś innego... To lubię!
8.Sierpień 
- brak recenzji -
9. Wrzesień
"Olśnienie" Aimee Agresti - porywająca, ciekawa, niezwykła!
10. Październik 
- "Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić" Federico Moccia - niezwykły klimat Włoch! Po prostu coś cudownego!
11.Listopad
- "Gdzie Indziej" Gabrielle Zevin - piękna książka o życiu i śmierci... Przemawiająca... porywająca... Po prostu piękna!
12.Grudzień
- brak recenzji -

W tym rok blog przechodził kryzys, ale koniec tego leniuchowania! Zabieram się ostro do roboty. 
Na zrecenzowanie czeka 25 książek... A pierwsza recenzja już pierwszego stycznia, a książką otwierającą nowy rok będą "Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego. 

W Nowym Roku życzę Wam dużo siły, wytrwałości, pasji i spełnienia marzeń!
I trzymajcie za mnie kciuki... ;)

listopada 23, 2013

(277) Stosik 4/2013

(277) Stosik 4/2013
Dzisiaj stosik! Czwarty w tym roku, ale tym razem pokażę Wam jedynie pozycje, które mam przeczytane, ale których jeszcze niestety nie zrecenzowałam... A recenzje mam nadzieję już niebawem :) 


Od góry: 
1. Nie mów nikomu Harlan Coben
2. Kamienie na szaniec Aleksander Kamiński 
3. Dom tajemnic Chris Columbus & Ned Vizzini
4. Brisingr Christopher Paolini
5. Alchemik Paulo Coelho
6. Córka czarownic Dorota Terakowska
7. Miłosierdzie Boże O.Livio Fanzaga
8. Dziedzictwo C.J. Daugherty 
9. Jeśli zostanę Gayle Forman
10. Fundacja dobrego diabła Agnieszka Wiszniewska - Matyszkiel
11. Koniec człowieczeństwa C.S. Levis
12. Klub detektywów "Huragan" i zaginione kartki Jari Mäkipää
13. Dziennik Mai Isabel Allende
14. Rico, Oskar i złamane serca Andreas Steinhöfel
15. Rico, Oskar i głębocienie Andreas Steinhöfel
16.Trening inteligencji Michał Gargól

Niepokazane: 
17. O sztuce miłości Erich Fromm 
18. Baśniobór Brandon Mull 

I to by było na tyle :) 

listopada 11, 2013

(276) Pewnego dnia

(276) Pewnego dnia
Tytuł: Pewnego dnia
Autor: Emily Giffin
Wydawnictwo Otwarte
Stron 480
Moja ocena: 8/10

"Macierzyństwo to taki zawód w którym nie można pracować na zmiany" Jodi Picoult

"Pewnego dnia" to opowieść o wyborach, które zmieniają całe nasze życie... Marianne jest spełnioną trzydziestosześcioletnią kobietą, znaną scenarzystką. Jedynym czego brakuje jej do szczęścia, jest założenie rodziny. Ma wspaniałego partnera, więc i to niedługo może dojść do skutku. Wszystko zmienia się kiedy do drzwi jej apartamentowca na Manhatanie, puka osiemnastoletnia Kirby. Jedna chwila wystarcza, aby Marianne zorientowała się, że oto u jej drzwi stoi jej córka, oddana przed osiemnastoma laty do adopcji.

Czy mieliście kiedyś jakąś tajemnicę? Największy sekret o którym nikt nie wiedział? Marianne, bohaterka książki Emily Giffin, miała. W wieku osiemnastu lat oddała swoją córeczkę do adopcji. Jedna noc, noc pełna miłości i zaufania pociągnęła za sobą lawinę kłamstw i sekretów. Ta noc, poryw szaleńczej, młodzieńczej miłości zaważyła na całym późniejszym życiu Marianne. A co... co jeśli największy sekret Marianne wyjdzie na jaw? Co jeśli jej świat obróci się do góry nogami? Czy matka z córką po latach rozłąki zbliżą się do siebie? Czy dadzą sobie szansę? Czy odnajdą dla siebie nawzajem miejsce w swoim życiu? Czy pójdą za głosem serca? 

"[...] wyzwolić może w końcu tylko prawda." str. 11

Słyszałam bardzo dużo o talencie pisarskim Emily Giffin. Ta amerykańska pisarka jest bez wątpienia jest jedną z ulubienic kobiet. Świetnie opisuje kobiece emocje i relacje międzyludzkie. Przynajmniej takie dochodziły mnie słuchy. Postanowiłam się przekonać o tym w końcu na własnej skórze. Mój wybór padł na książkę "Pewnego dnia". Przyznaję bez bicia, że moja decyzja była spowodowana tym, że w opisie książki pojawia się mowa o osiemnastolatce. Nie chciałam od razu wchodzić na głębokie wody jeśli chodzi o powieści p. Giffin. Tym bardziej, że są dość obszerne. Na szczęście "Pewnego dnia" to książka, które pomimo swej obszerności nie nudziła mnie ani przez chwilę. Autorka z łatwością przechodziła z jednego wątku na drugi. To było dość zaskakujące. 

"Kłamstwo jest jak kula śnieżna: im dłużej ją kręcisz, tym staje się większa." Marcin Luter

Ta powieść to tak naprawdę historia dwóch kobiet. Osiemnastoletniej Kirby i trzydziestosześcioletniej Marianne. Córki i matki. Kirby jest troszkę zbuntowaną, zagubioną nastolatką. Pewnego dnia postanawia odnaleźć swoją biologiczną matkę. I wtedy w życiu obu kobiet zachodzą duże zmiany. Uczą się siebie i dopiero wtedy zaczynają poznawać same siebie. Obie czują się zagubione w tej całej, dość niewygodnej sytuacji. Autorka przedstawiła dwie kobiety, które dzieli wiek, przyzwyczajenia. Łączą ich tylko i wyłącznie więzi krwi. Przedstawiła w sposób delikatny i umiejętny ich kruchą relację. Pokazała jak ważne jest podążanie za głosem serce, mówienie otwarcie o swoich uczuciach i pragnieniach. 

"Prawda jest zawsze tylko córką czasu." Leonardo da Vinci 

Emily Giffin stworzyła tak zwykłych, że aż niezwykłych bohaterów. Pokazała emocje każdej z przewijających się postaci. W tej książce nie ma "papierowych" postaci. Wszystkie one są wyraziste, barwne, każda ma inne spojrzenie na świat. Ta powieść to książka w której najważniejszym wątkiem jest relacja z matką. Pojawia się ona tak naprawdę na każdym kroku. Autorka przedstawiła ją jako coś niezwykle ważnego i wartościowego w naszym życiu. Pokazując tą relację na różnym stopniu i za pomocą bohaterów o różnym wieku udowodniła, że jest to coś ponadczasowego i, że znaczenie mamy jest w każdym wieku tak samo ważne. Uczyniła w ten sposób ten utwór powieścią o macierzyństwie, odbudowywaniu zaufania oraz budowaniu nowych relacji.

"Możesz uciekać, ale się nie ukryjesz" str. 30

"Pewnego dnia" to książka w której każda strona ma znaczenie. Nie ma tu zbędnych akapitów. Minusem jest jednak to, że wszystko co głębsze jest ukryte. Wszystkiego trzeba się dopatrywać, doszukiwać. P. Emily zastosowała narrację pierwszoosobową, jednak z dwóch perspektyw - Kirby i Marianne na zmianę. Przez to poznajemy odczucia obu bohaterek i ich spojrzenia na całą sytuację. To było świetne! Język autorki jest przyjemny, choć nie wybitny. Koniec podobał mi się najbardziej... Nie, nie dlatego, że odetchnęłam z ulgą, że to już koniec. Autorka bowiem zostawiła nas z tzw. "otwartym zakończeniem". To od nas - czytelników zależy jakie dalsze losy "dopiszemy" bohaterom.

"Czas pokaże, gdzie mnie poniesie nurt. [...] Nie planowałam tego - tego dnia, tej chwili, tych zaskakujących relacji, i starych, i nowych. A jednak ogarnia mnie spokój i pewność, że przynajmniej raz w życiu jestem tam, gdzie powinnam być." str. 450

Tak - dzisiaj mogę się zgodzić z osobami, które tak zachwalały powieści Emily Giffin. Ta pisarka naprawdę potrafi wczuć się w sytuację i emocje kobiet w każdym wieku. Nie przedstawia tylko suchych wydarzeń. Pisząc pokazuje także głębię tego co opisuje. "Pewnego dnia" to książka, którą śmiało mogę polecić nie tylko nastolatkom. I kobieta dojrzała, i nastolatka odnajdą w tej książce jakieś przesłanie dla siebie. Jednak najpiękniejsze w tej książce jest to, że pokazuje jak ważną rolą jest macierzyństwo. Pokazuje, że obecność mamy jest nam potrzebna w każdym wieku. Historia opowiedziana przez Giffin wzrusza i bawi. Śledziłam ją momentami z szybko bijącym sercem i oddałam jej się bez reszty. Emily Giffin stworzyła powieść o przyjaźni, miłości, podejmowaniu wyborów, ale przede wszystkim mistrzowski utwór o relacjach matki z córką... 

Moja ocena: 8/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

listopada 10, 2013

(275) Zapowiedź "Dom Tajemnic"

(275) Zapowiedź "Dom Tajemnic"
Tytuł: Dom Tajemnic
Autor: Columbus Criss, Vizzini Ned
Wydawnictwo Znak Emotikon 
Stron 512
Opis Wydawcy: Niewyjaśniona tajemnica sprzed lat doprowadza do niebezpiecznego starcia dobra ze złem. Dom pełen mrocznych sekretów staje się miejscem walki trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych. Jak potoczą się losy Eleanor, Kordelii i Brendana? Czy przeniesieni przez Wichrową Wiedźmę do groźnego świata zjednoczą swoje siły i pokonają Króla Burz? Czy ocalą swoich bliskich?

„Dom Tajemnic to niebezpiecznie wciągająca opowieść o potędze czarnej magii, sile przyjaźni i poświęceniu. Niewyjaśnione sekrety sprzed lat, walka trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych i ostateczne starcie dobra ze złem. Tej jesieni magia powraca…”

Piotr Fronczewski (polski ambasador marki i głos audiobooka Dom Tajemnic)

Chris Columbus - amerykański reżyser i scenarzysta, twórca m.in. filmów o Harrym Potterze, Pani Doubtfire i Gremlinów.
Ned Vizzini - znany amerykański autor powieści dla młodzieży.

* * *
Zapowiada się interesująco... Co Wy na to? Ja z pewnością przeczytam :) 

listopada 09, 2013

(274) Gdzie Indziej

(274) Gdzie Indziej
Tytuł: Gdzie Indziej
Autor: Gabrielle Zevin
Wydawnictwo Initium
Stron 248
Moja ocena: 9/10 Wybitna!

"Przykro mi, ale nie spotkało mnie nic szczególnego... Jestem tylko dziewczyną, która zapomniała spojrzeć w obie strony, zanim przeszła na drugą stronę ulicy" 

"Gdzie Indziej" to książka w której śmierć jest dopiero początkiem historii, a nie jej końcem... Liz krótko przed swoimi szesnastymi urodzinami ginie w wypadku samochodowym. Sprawca nie zostaje schwytany. Liz jest po prostu dziewczyną, która zginęła przez swoją nieuwagę, kiedy szła spotkać się ze swoją przyjaciółką. Dziewczyną, która po śmierci odpływa statkiem Nil do krainy Gdzie Indziej.

„Wkrótce się przekonasz (…) że śmierć to tylko kolejny etap życia, Elizabeth. Po pewnym czasie może nawet zaczniesz ja postrzegać jako narodziny?” str. 76

W Gdzie Indziej życie toczy się prawie tak samo jak na Ziemi. Tylko, że trochę... na opak. Zwierzęta mogą porozumieć się z ludźmi, a wszyscy żyjący w Gdzie Indziej młodnieją z dnia na dzień. Każdy ma swoje prawa i obowiązki. Zawiązują się nowe przyjaźnie, miłości... Kiedy Liz uświadamia sobie, że nigdy się nie zestarzeje, nie będzie mieć dzieci, jej życie wywraca się do góry nogami... Czy sobie poradzi? Na szczęście nawet w Gdzie Indziej istnieje miłość. Tylko jak wiadomo miłość nie wiąże się z samą sielanką... 

"Bądź wesoła! Łatwiej być wesołym niż smutnym. Bycie smutnym kosztuje sporo wysiłku. To okropnie wyczerpujące" str. 102

Elizabeth z początku zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak. Ale nie ma co jej się dziwić! Jest piętnastoletnią dziewczyną, która chciała się kształcić, zakochać, w pewnym momencie założyć rodzinę. Te marzenia zostały jej odebrane jej zdaniem przez śmierć. Dziewczyna postrzega to jako koniec wszystkiego. Nie dostrzega ludzi wokół siebie, którzy chcą jej pomóc, dla których jest ważna. A tak naprawdę to dla niej dopiero początek, początek miłości, początek rozczarowań. Chyba po prostu początek prawdziwego życia... Ale żeby zacząć nowe życie, trzeba pożegnać się ze starym. Czy Liz zdobędzie się w końcu na ten krok? 

"[...] tylne siedzenie samochodu ma niewiele wspólnego z bliskością. Prawdziwa bliskość to wspólne mycie zębów." str. 169

W książce Gabrielle Zevin jak już pewno domyśliliście się pojawia się wątek miłosny. O dziwo... nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. I za to ta książka ma u mnie plus. Tu ta miłość jest na swój dziwny, momentami pokręcony sposób dojrzała, a przy tym nietypowa. Jest sobie dziewczyna i jest sobie chłopak, który jest starszy od niej w Gdzie Indziej o dwa lata, a na Ziemi żyje jego żona. Liz jest dla Olivera ważna, kocha ją i kocha swoją żonę. Na różne sposoby, a jednak kocha je obie. Jak w tej sytuacji odnajdzie się Liz? Przyniesie jej to więcej szczęścia czy bólu? Wiele zależy od jej własnego podejścia i uczuć. 

"Jak przekonało się wielu ludzi kochanie dwóch osób całym swoim sercem jest możliwe (choć nieszczególnie pożądane), tak jak możliwa jest tęsknota za dwoma życiami, jakby jedno nie wystarczyło do pełni szczęścia." str. 174

Nie lubię książek o tematyce śmierci. Są według mnie smutne, więc staram się nie czytać takich utworów.A jednak po tą książkę zdecydowałam się sięgnąć i tego nie żałuję. Tylko, że ta powieść jest inna. Nie ma tu typowych rozprawek na temat śmierci. To powieść, która przez śmierć jest smutna, a zarazem jest w niej ukryta pewna doza nadziei. Momentami jest aż słodka. Na przykład taki psi język... nadaje się do bajek dla dzieci, prawda? A jednak Gabrielle Zevin zgodziła się na coś takiego. Można by debatować na temat tego czy był to zabieg celowy czy nie... Wydaje mi się jednak, że autorka momentami chciała po prostu "złagodzić" tą książkę, nadawać jej weselszego wydźwięku. Zupełnie tak jakby nie mogła zdecydować się w którym kierunku ma pójść - smutnej książki o śmierci, czy wesołej o życiu po śmierci? Udało jej się wyważyć prawie dobrze te proporcje. W wyniku tego powstała książka, która jest nasiąknięta życiową mądrością w sposób niepodręcznikowy. 

"[...] nasz układ był jasny od samego początku. [...] - Ale w innym wypadku bym się z tobą ożenił, wiesz o tym? 
-Wiem [...]i świadomość tego jest prawie tak samo dobra jak ślub." str. 228

Autorka zastosowała narrację trzecioosobową. I w sumie tak naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć. Z jednej strony jest ok, ale z drugiej... przez to wszystko staje się przewidywalne. Znamy uczucia bohaterów zanim jeszcze oni sami je przed nami odkryją. Mam wrażenie, że autorka momentami nie skupiała się na historii Liz, ale także na jej całym otoczeniu... Przez to ta książka była bez wątpienia ciekawa, a jednak... coś z tą narracją mi zgrzytało i trzeszczało. 

"[...] wierzę w to, że dobre rzeczy dzieją się nawet wtedy , gdy przytrafiają nam się rzeczy złe." str. 244

Troszkę już pomarudziłam, więc teraz się trochę pozachwycam. A jest nad czym. Bałam się, że ta książka będzie momentami aż do bólu banalna, a jednak nie. "Gdzie Indziej" to książka o szczęściu, miłości, przyjaźni, początkach i końcach. Gabriella Zevin ukazała w niej ponadczasowe wartości, które towarzyszą nam każdego dnia. Autorka miała dużo pomysłów przez co tak naprawdę każda strona tej powieści jest wyjątkowa. Wciąga niesamowicie!
Powieść o Liz należy do książek w której każdy może odnaleźć cząstkę siebie - mnie ta książka zmieniła. Na długo pozostanie w moim sercu. Dała mi nie tylko radość w momencie kiedy ją czytałam, ale także później. Książka p. Zevin urzeka swą prostotą, bawi, wzrusza i uczy... 

Moja ocena: 9/10 Wybitna!