Dzisiaj jednak nie będzie tradycyjnej formuły stosiku, będzie troszkę inaczej ;) Na zdjęciach, które widzicie znajdują się moje książkowe zakupy (oraz książki pochodzące z wymian - sukcesywnie pozbywam się paranormal romance, które mi się nie podobały + dwa egzemplarze recenzenckie) z ostatniego tygodnia. Tak, tak! 7 dni... i z mojego portfela uciekło zaledwie 35 zł. Zobaczycie także kilka powieści młodzieżowych, w tym Meg Cabot, które kupiłam po 50 gr... z czystego sentymentu, ponieważ zaczytywałam się w nich będąc uczennicą podstawówki, a wtedy nie miały szans trafić w moje ręce. Bardzo chętnie przeczytam czy znacie któreś z tych pozycji, czy coś z nich czytaliście i recenzji, których pozycji jesteście najbardziej ciekawi. Od siebie mogę dodać, że na pierwszy ogień pójdą "Upiór z opery", dramaty Ibsena, opowiadania Andrzejewskiego (bo uwielbiam autora za jego "Ciemności kryją ziemię" i "Bramy raju"), książki Ahern (bardzo podobała mi się jej powieść "Gdybyś mnie teraz zobaczył"), zbiór opowiadań Ian'a McEwana (którego prozę pokochałam za "Betonowy ogród") i "Namiętności" Singera (czyli powieść jednego z moich ulubionych autorów... ze względu na niezapomnianego "Sztukmistrza z Lublina"). A! Zapomniałabym o powieści Roth'a, czyli mojego ulubionego pisarza amerykańskiego... jestem właśnie po lekturze "Everymana" jego autorstwa... i jestem jak zwykle zachwycona (recenzje innych jego powieści: "Konające zwierzę" , "Wzburzenie").
grudnia 11, 2016
grudnia 08, 2016
(577) Córka handlarza jedwabiem
Tytuł: Córka handlarza jedwabiem
Autor: Dinah Jefferies
Wydawnictwo Harper Collins
Stron 416
Autor: Dinah Jefferies
Wydawnictwo Harper Collins
Stron 416
"Wielka szkoda, że lęku też nie można po prostu schować."
Dinah Jefferies, "Córka handlarza jedwabiem"'
Dinah Jefferies to autorka znana polskim czytelniczkom za sprawą powieści "Żona plantatora herbaty" wydanej także przez wydawnictwo Harper Collins. Niestety "Córka handlarza jedwabiem" jest przeciętną powieścią należącą do literatury kobiecej. To lekka, nieangażująca i niewymagająca lektura, która niejednokrotnie męczy topornością języka (wina autorki czy tłumacza?), infantylnością głównej bohaterki i samą akcją. Jedynym co potencjalnie ratuje "Córkę handlarza jedwabiem", której akcja rozgrywa się w Wietnamie jest jej osadzenie w ciekawym historycznie okresie. I choć przygotowanie Jefferies do pisania tej powieści (o którym opowiada pod koniec książki) budzi respekt... to jednak jej język i styl pozostawia wiele do życzenia.
Indochiny Francuskie, 1952 rok. Główna bohaterka powieści Jefferies, Nicole, ma osiemnaście lat, jako pół Francuzce i pół Wietnamce jest jej się coraz trudniej odnaleźć w Wietnamie... nie wiem po której stronie konfliktu ma stanąć. Wybrać Francję czy Wietnam? Lata 50. XX wieku to czas, kiedy trzeba podejmować decyzję... Dziewczyna od zawsze żyła w cieniu swojej starszej siostry Sylvie. Siostrzane relacje ulegają zaostrzeniu, gdy ich ojciec po tym jak rozpoczyna pracę u gubernatora przekazuje firmę starszej córce. Nicole otrzymuje jedynie niewielki sklepik z jedwabiem, w starej i biednej wietnamskiej dzielnicy. Na tle toczącej się wojny między Francuzami a Wietnamczykami Nicole próbuje określić swoją tożsamość. Skłócona z rodziną, przeżywa rozterki... także te sercowe.
Nicole to postać, która nie zyskuje sympatii przy pierwszym poznaniu. To rozpieszczona dziewczyna, która nie może przeżyć faktu, że ojciec postanawia powierzyć swoją firmę w ręce o pięć lat starszej siostry Nicole, które skończyła szkołę i zawsze wykazywała się wielką odpowiedzialnością w przeciwieństwie do Nicole. Czuje się przez ten fakt pokrzywdzona. Jeszcze fakt, że Nicole jest rozpieszczona czytelnik mógłby znieść..., jednak to niestety nie jej jedyna wada. Jest do tego do bólu dziecinna i infantylna. Zastanawiające pozostaje ,więc jak może się nią zainteresować 32 - letni mężczyzna... Bowiem podczas, gdy nią interesuje się 32 - letni mężczyzna ona sama szuka okazji, żeby zakraść się do pokoju siostry, aby... zobaczyć jej sukienkę na bal. Nicole czuje się jednak nad wyraz dojrzała i jest oburzona tym pod jakim kloszem jest trzymana przez rodzinę. Czując niechęć do swojej siostry, która w dodatku w przeciwieństwie do niej przypomina bardziej Francuzkę niż Wietnamkę, coraz bardziej zatraca się w swoim wyimaginowanym bólu. Krótko mówiąc: przypomina rozkapryszone dziecko. Z czasem ulega to drobnej poprawie... a może po prostu czytelnik już przyzwyczaja się do jej mentalności?
"Córka handlarza jedwabiem" to książka, która z początku zdobywa uznanie, ponieważ całą lekturę rozpoczyna krótka historia Wietnamu, najważniejsze wydarzenia uporządkowane chronologicznie, poczynając od roku 1797, w którym rozpoczyna się infiltracja francuska. To bardzo dobre wprowadzenie do tej historii, która chociaż po części oddaje niepokoje społeczne i wewnętrzną sytuację w Wietnamie, w latach 50. XX wieku. Historia nie jest jednak naczelnym wątkiem tej powieści, a jedynie jej tłem. Nie mniej autorce udało oddać się atmosferę panującą w tamtym okresie w Wietnamie, a w szczególności wątki społeczne, po które jeśli już sięgała... to z dobrym skutkiem.
Sama fabuła jest jednak dosyć infantylna. Czytelnik poznaje Nicole na stronie trzynastej, a już jakieś czterdzieści stron dalej jest świadkiem jej pocałunku z mężczyzną, którego jak dotąd widzi po raz trzeci. I znowu wychodzi na jaw fakt, że Nicole jest zdecydowanie słabym ogniwem tej powieści. Niestety dodatkowo głównym. Powieść Dinah Jefferies opowiada o pracy Nicole w sklepie, który trafił pod jej skrzydła, o jej miłosnych dylematach i ciągłych utarczkach z siostrą, poczuciu, że jest tą gorszą, pomijaną córką, poszukiwaniu narodowej tożsamości. Jednak na wierzch wybija się wątek romansowy, który został przez autorkę wprowadzony zbyt szybko, zbyt nachalnie... tak jakby autorka zaczęła troszkę od tyłu. Na plus jednak wychodzi fakt, że autorka przeprowadziła ten wątek od A - Z. Podczas czytania odbiorca nie może się jednak wyzbyć wrażenia, że jest zbyt słodko, zbyt łatwo, a problemy głównej bohaterki... są niekiedy po prostu głupie.
Gwoździem do trumny dla tej powieści jest jednak język. Banalny, niedopracowany, toporny... na poziomie uczennicy szkoły podstawowej. Dodatkowo niektóre dialogi nie wnoszą zupełnie nic do historii, a są sztuczne. Przykładowo: "Mark, ty spotykasz się z moim ojcem, prawda? - wyrzuciła z siebie jednym tchem. - I nie ma to żadnego związku z jedwabiem. Czy wy pracujecie dla Francuzów?"*. Czytelnikowi w oczy od razu rzuca się niepotrzebne wpakowanie do tych zdań zaimków osobów! "ty", "wy"... po co to? Niewiadomą pozostaje jedynie czy jest to "zasługa" autorki czy tłumacza. Całościowo jednak wypada to bardzo słabo. Kolejny przykład:
"-[..] Powiedz mi, po co ci one? Jesteś chora?
- No... Często boli mnie głowa i czuję się zmęczona.
Nicole pokiwała głową ze zrozumieniem."*
I jeden z najlepszych cytatów: "[...] a wtedy on ją pocałował. W usta. Bardzo delikatnie, ale to wystarczyło, by poczuła przebiegający po plecach dreszcz. Zakręciło jej się w głowie i zapragnęła, by zrobił to jeszcze raz. Mark musiał jednak uznać, że ten jeden raz wystarczy, bo uśmiechnął się tylko i poszedł."* Przez język prezentowany przez autorkę (lub/i tłumacza) całość trudno się czyta i w dodatku już od pierwszych stron czytelnikowi trudno jest wpaść w rytm narracji. Proste, krótkie zdania dają wrażenie braku ciągłości...
"Córka handlarza jedwabiem" nie jest dobrą powieścią, a jedynie przeciętną. Język jakim została napisana (lub przetłumaczona) woła o pomstę do nieba. Nie da się ukryć, że autorka (lub tłumacz) czasami zapominali, w którym roku rozgrywa się akcja i wciskali do tej powieści określenia znane dopiero od kilkunastu lat. Pewna staromodność języka miesza się w niej ze współczesnością... i niekiedy prostactwem. Brak określonego stylu wypowiedzi bohaterów wprowadza w całość chaos. Powieść Dinah Jefferies miała w sobie potencjał, niestety nie został on wykorzystywany. "Córka handlarza jedwabiem" może sprawdzić się jako lekkie czytadło, ale nie musi, ponieważ język jakim została napisana przyprawia o ból głowy. To ciekawa historia, w której jednak nie brak infantylności i banalności. Ciekawa historia, która została zmarnowana za sprawą wykonania.
*wszystkie cytaty pochodzą z książki Dinah Jefferies, "Córka handlarza jedwabiem"'
Moja ocena: 5/10
grudnia 07, 2016
(576) Mroczna materia
Tytuł: Mroczna materia
Autor: Blake Crough
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Stron 340
Autor: Blake Crough
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Stron 340
"Idziemy własnymi, sztywno wyznaczonymi drogami, tak bardzo jesteśmy zagłębieni w koleinach, że przestajemy wiedzieć, kim naprawdę są ci, których kochamy."
Blake Crouch, "Mroczna materia"
Bardzo rzadko sięgam po kryminały i thrillery, a po powieści z wątkiem science fiction jeszcze rzadziej... "Mroczna materia" przypomniała mi jak wiele takim postępowaniem tracę. Blake Crouch napisał powieść z ciekawą i porywającą fabułą, w którą wplótł elementy fizyki kwantowej. Nie ograniczył się w swoim thrillerze jedynie do pościgu - zadaje pytania o alternatywne drogi, małe wybory, które zmieniają całą życiową drogę człowieka... miejsce w którym obecnie się znajduje. Wbrew pozorom omija pytanie... "co by było gdyby?", a raczej wyraźnie zwraca uwagę, że los każdego mógł wyglądać o wiele gorzej. Nie trzeba znać zasad fizyki kwantowej, by wiedzieć, że jedna sekunda - decyzja czy pójść prawą stroną chodnika czy lewą, uśmiechnąć się czy nie... może (i ma!) wpływ nie tylko na los osoby, która podejmuje decyzję, ale także na innych... "Mroczną materię" polecają Tess Gerritsen, Harlan Coben, Andy Weir, Lee Child i wielu innych, znanych i lubianych pisarzy, którzy swoje książki sprzedają w milionowych nakładach. Blake Crouch bez wątpienia do tego grona dołączy!
Jason Dessen to mąż i ojciec, wykładowca fizyki w drugorzędnym college'u. Porzucił swoje marzenia o wielkiej karierze i odkryciach, aby uczestniczyć w wychowywaniu dziecku. Jest szczęśliwy, a jednak w jego głowie czasami pojawia się pytanie jak wyglądałoby jego życie, gdyby podjął inne decyzje... gdyby zostawił swoją obecną żonę, wtedy... przed laty - gdy oboje byli młodzi, kariera stała przed nimi otworem, a oni zrezygnowali ze swoich osobistych aspiracji na rzecz życia rodzinnego.
Pewnego dnia jednak zostaje zaatakowany przez zamaskowanego porywacza. Porywacz wywozi go w inne miejsce i pozbawia przytomności. Gdy główny bohater budzi się, znajduje się w jakimś laboratorium i otaczają go ludzie w kombinezonach, a on sam jest przykuty pasami do noszy. Świat jednak jest inny. Żona Jasona jest jedynie jego dziewczyną sprzed lat. Jego syn nigdy nie przyszedł na świat. On sam jest natomiast wielkim fizykiem, który dokonał niemożliwego. Dokonał tego nad czym "prawdziwy" Jason lata temu pracował...
Jason jest zmuszony uciekać przed ludźmi, którzy chcą go złapać i skrzywdzić. Musi znaleźć sposób, by wrócić do swojej rzeczywistości... do swojego życia i wszystkich wyborów, i decyzji z nim związanych. "Mroczna materia" to tym samym książka z szybką akcją, która opiera się na motywie pościgu... i naprawdę zapiera dech w piersi. Osoby o słabych nerwach mogą momentami dostawać palpitacji serca, nawet gdy będą zakładały, że przecież wszystko musi skończyć się dobrze. Historia Jasona jest przejmująca tym bardziej, że nie chodzi w niej o porachunki z mafią, bycie świadkiem morderstwa, kłopoty finansowe..., a o skradzioną tożsamość i życie. Wszystkie czyny Jasona są napędzane przez wielką miłość, którą czuje do swojej żony i syna. Miłość przez którą niejednokrotnie przebija rozpacz.
Jason to bohater, którym czytelnik ma czasami ochotę mocno potrząsnąć, bo sam domyśla się całości / sytuacji i położenia w jakim znajduje się bohater szybciej niż on sam. Jest to jednak wiadome, ponieważ Jason nie doszukuje się w swoim położeniu od początku wydarzeń związanych z fizyką kwantową, istnienia odrębnych światów, alternatywnych rzeczywistości... bilionów alternatywnych rzeczywistości, w których niekiedy życie jakiegoś Jasona Dessena różni się minimalnie, a w niektórych różni się diametralnie...od życia "prawdziwego" Jasona... to powielony obraz tego jak mogłoby wyglądać jego życie w bilionach różnych opcji, pod wpływem bilionów różnych decyzji. Jason to facet, który od razu zyskuje sympatię czytelnika... także za sprawą jego emocjonalności, namacalności. To nie jest "macho". To mężczyzna, który pragnie jeszcze kiedyś ujrzeć żonę i syna... wrócić do swojej rzeczywistości. Kieruje nim miłość. Bohater przechodzi w trakcie powieści transformację, podczas przechodzenia której dowiaduje się jak wiele można poświęcić dla miłości.
W niejednym czytelniku lęk wzbudzi stwierdzenie, że "Mroczna materia" posiada w sobie elementy science fiction. Niepotrzebnie! Nawet czytelnik, który nie cierpi fizyki (szczególnie tej kwantowej) będzie czytał powieść Crouch'a z zapartym tchem. Te wszystkie fizyczne wątki nie są natarczywe, są jakimś punktem wyjścia dla zrozumienia całości powieści, a przede wszystkim sytuacji w kt/órej znajduje główny bohater. Sama idea "Mrocznej materii" nie jest ani odkrywcza ani nietuzinkowa, ponieważ powieść opiera się na teorii istnienia wieloświatu (multiwersum). "Multiwersa" występują powszechnie w kulturze masowej (także na rynku polskim) - mowa tu oczywiście przede wszystkim o literaturze i filmie. W książce Crouch'a ten aspekt został jednak przedstawiony ciekawie i na tyle intrygująco, że "Mroczna materia" nie należy do książek, które można odłożyć w trakcie czytania.
"Mroczna materia" to świetna pozycji z rzędu thrilleru z nutką science fiction. To szybka, porywająca do swojego świata powieść, do przeczytania w jeden wieczór, bo inaczej... po prostu się nie da. Tym co ujmuje w powieści Crouch'a są emocje, determinacja głównego bohatera połączona z jego wewnętrznym rozdarciem. To historia o miłości i gonitwie za swoim życiem, niespełnieniu i chęci zdobycia szczęścia. Jej lektura jest ekscytująca i niesamowicie wciągająca. Choć Crouch nie posługuje się wybitnym językiem, zapewnia rozrywkę na naprawdę dobrym poziomie. "Mroczna materia" jest na swój sposób ujmująca i niezapomniana. Rzeczywistość została w niej połączona w niesamowity sposób z fikcją czysto literacką... dając obraz, który wydaje się być wręcz stworzony do przeniesienia na ekrany kin. Jak głoszą informacje zawarte na amerykańskich stronach... prawo do ekranizacji zostały wykupione na podstawie części maszynopisu. Niestety na razie nie wiadomo czy powieść Crouch'a rzeczywiście doczeka się ekranizacji... gdyby to się udało... "Mroczna materia" ekranizacja mogłaby się ubiegać o miano filmowego hitu! Na razie pozostaje jednak sięgnąć po rewelacyjną powieść.
Moja ocena: 9/10
grudnia 05, 2016
(575) Mało
Tytuł: Mało
Autor: Hakan Gunday
Wydawnictwo Sonia Draga
Stron 312
Autor: Hakan Gunday
Wydawnictwo Sonia Draga
Stron 312
"Człowiek się rodzi. Po około dziesięciu, piętnastu latach zauważa, że świat jednym wielkim matactwem, on sam zaś jest uwięziony między narodzinami a śmiercią. To nawet nie jest wiedza. To przeczucie. Wtedy reaguje po raz pierwszy. Rozdzierającym wrzaskiem. To krzyk bezradności [...]."
Hakan Gunday, "Mało"
Hakan Gunday to jeden z najpopularniejszych pisarzy w Turcji. Jego książki posiadają nie tylko status bestsellerów, ale są także uważane za powieści kultowe..."Mało", czyli po turecku "az" to niezaprzeczalnie wyjątkowa, wielka pozycja, która rozrywa serce czytelnika... stawia pytanie o ludzką moralność i przeraża. Okładka każe się spodziewać kolejnej wyprawy po muzułmańskim państwie, zapachu przypraw, wątków kulturalnych... i egzotyki. To błędny trop. W powieści Gunday'a nie ma kultury, muzułmańskiego świata... są jednak częściowe uwarunkowania społeczne. "Mało" to przede wszystkim historia o ludzkiej krzywdzie, zagubionym człowieczeństwie, przemocy, nienawiści i wynaturzeniu. Autor za sprawą młodych bohaterów porusza czytelnika swoją historię... otwiera oczy, porywa i przeraża - rzeczywistością ciemnych zakamarków ludzkiej duszy i świata.
Derda to córka strażnika we wsi, która w wieku jedenastu lat zostaje sprzedana i wydana za za mąż za szejka muzułmańskiego bractwa. Wielokrotnie gwałcona i katowana... po latach ucieka w świat, którego nie zna. W wielkiej Brytanii poznaje ludzi, którzy chcą wykorzystywać ją seksualnie. Uczy się używać przemocy względem innych... tej przemocy, której wcześniej z takim bólem doświadczała. Zadaje się z ludźmi półświatka, bierze narkotyki, staje się narkomanką i dilerką... stacza się... coraz głębiej i głębiej. Zaprzedając swoją moralność i człowieczeństwo. Staje się zabawką dla ludzi i co najważniejsze (i najgorsze) zdaje się tego nie zauważać, traci szacunek do siebie... Lecz może jeszcze nie jest przegrana? Niektóre rany jednak pozostają zbyt silne...
Derda, chłopiec w tym samym wieku co Derda (dziewczynka), to syn skazanego na karę więzienia za rozbój przestępcy. Po śmierci matki próbuje uniknąć pobytu w domu dziecka i utrzymać się na powierzchni własnymi siłami. Chwyta się różnych prac, naraża się niebezpiecznym ludziom i prowadzi jałową egzystencję do czasu, gdy postanawia nauczyć się czytać. Lektura przenosi go w inny świat i otwiera na to co piękne... Jednak dla Derdy, ówczesnego niespełna siedemnastoletniego chłopaka skrzywdzonego przez życie, okaleczonego przez włos, nieprawidłowo funkcjonującego w społeczeństwie jest już na tym etapie za późno. I wszystko. Nawet najpiękniejsze idee muszą przerodzić się w strach, ból i nienawiść. Wewnętrzne samozniszczenie.
Dziewczynka i chłopiec spotykają się przypadkiem, ich życiowe drogi szybko się rozchodzą, a jednak wszystko wskazuje na to, że wszystko co spotykało ich w życiu przygotowywało ich na wspólne życie. Czekali na siebie czterdzieści lat... czterdzieści lat różnych losów, czterdzieści lat, z których wiele lat obfitowało w cierpienie, strach i życiową nieporadność. Historia ich połączenia jest jak historia z bajki pokazująca, że nikt nie jest skreślony, że dla nikogo nie jest za późno. Historia pokazująca, że każdy może dostać jeszcze od życia drugą szansę. Ich historie, choć pod pewnymi względami bardzo różne łączą wspólne wątki: porzucenie przez rodzinę, potrzeba walki o swoje istnienie, cierpienie... i wewnętrzna nienawiść względem różnych ludzi i samego siebie. Jednak to zawsze od bohaterów zależy czy postanowią zawrócić z drogi raz obranej. Hakan Gunday stworzył dwóch młodych i nieporadnych życiowo bohaterów, którzy na oczach czytelnika dorastają... przechodzą życiowe inicjacje - niestety zbyt szybko, zbyt gwałtownie, zbyt nagle... z opłakanymi skutkami.
Autorowi udało się napisać naprawdę przejmującą historię, w której zgrabnie stopniował napięcie. Ważnym elementem powieści "Mało" jest także sposób narracji: narrator wszechwiedzący ogarnia swoim spojrzeniem cały świat bohaterów... wyraźnie dając do zrozumienia, że jest od nich mądrzejszy, że wie / zna przyczyny i wydarzenia o których ci nigdy się nie dowiedzą, choć te miały na ich los olbrzymi wpływ. Zna te niuanse, które przez nich nigdy nie zostaną poznane..., a które stanowią bardzo często fundamenty ich życiowych historii. Gunday oddzielił w swojej powieści losy dziewczyny i chłopaka, aby potem w piękny i zaskakujący sposób je połączyć. Brak mu wylewności, patetyzmu, ale w prozie Gunday'a dużo jest liryzmu, przemyśleń i niekiedy gorzkich obserwacji na temat ludzkiego życia. Jego nieprzewidywalności. I choć obraz stworzony w powieści "Mało" w większości zawiera negatywne wydarzenia, ukazuje ciemne strony ludzkich relacji i życia, największy stopień deprawacji... to jednak w pewnym sensie daje nadzieję. Na odmianę losu... wcześniej czy później.
"Mało" to mocna i przejmująca powieść, która ujmie mężczyzn jak i kobiety. To jedna z tych książek, które choć niełatwe fascynują, a z pewnością wywołują podczas czytania silne emocje. Wewnętrzny bunt? Ulgę, że czytelnik nie podziela losów bohaterów.... i nadzieję, że nigdy go nie podzielił. "Mało" to jednak także opowieść o odnajdywaniu swojego miejsca w świecie, o nienawiści, która niszczy..., o zawiści, strachu i drugich szansach. Dobrych ludziach, którzy mogą odmienić świat drugiego człowieka. Hakan Gunday stworzył powieść wspaniałą pod wieloma względami, ale to co uderza najbardziej... to fakt, że w powieści "Mało" nie ma postaci obiektywnie złych. Nie ma postaci, których życie opierałoby się tylko na czynieniu zła. Są postacie, którym coś w życiu nie wyszło. Postacie, które w pewnym momencie gdzieś się pogubiły i ułożyły swój świat inaczej, niekiedy zadając krzywdę drugiemu człowiekowi. Narrator, choć bardzo widoczny w tej powieści i przywołujący na myśl narratorów baśni nie ocenia bohaterów, nie wpasowuje ich w żadne ramy... z wielkim respektem i delikatnością podchodzi do ich zachowań, ponieważ zna ich wszystkie myśli, każdy najmniejszy kawałek ich życia. Hakan Gunday w swojej twórczości wykazał się niezwykłą przenikliwością, stworzył wnikliwe i dopracowane portrety psychologiczne bohaterów. Napisał historię, która ukazuje dojrzewanie, wchodzenie w dorosłość i brutalny świat dorosłych... napisaną pięknym i przede wszystkim dobrym językiem. "Mało" to jedna z tych pozycji, których się nie zapomina. Wnikliwa, dobrze napisana... literacka perła.
Derda to córka strażnika we wsi, która w wieku jedenastu lat zostaje sprzedana i wydana za za mąż za szejka muzułmańskiego bractwa. Wielokrotnie gwałcona i katowana... po latach ucieka w świat, którego nie zna. W wielkiej Brytanii poznaje ludzi, którzy chcą wykorzystywać ją seksualnie. Uczy się używać przemocy względem innych... tej przemocy, której wcześniej z takim bólem doświadczała. Zadaje się z ludźmi półświatka, bierze narkotyki, staje się narkomanką i dilerką... stacza się... coraz głębiej i głębiej. Zaprzedając swoją moralność i człowieczeństwo. Staje się zabawką dla ludzi i co najważniejsze (i najgorsze) zdaje się tego nie zauważać, traci szacunek do siebie... Lecz może jeszcze nie jest przegrana? Niektóre rany jednak pozostają zbyt silne...
Derda, chłopiec w tym samym wieku co Derda (dziewczynka), to syn skazanego na karę więzienia za rozbój przestępcy. Po śmierci matki próbuje uniknąć pobytu w domu dziecka i utrzymać się na powierzchni własnymi siłami. Chwyta się różnych prac, naraża się niebezpiecznym ludziom i prowadzi jałową egzystencję do czasu, gdy postanawia nauczyć się czytać. Lektura przenosi go w inny świat i otwiera na to co piękne... Jednak dla Derdy, ówczesnego niespełna siedemnastoletniego chłopaka skrzywdzonego przez życie, okaleczonego przez włos, nieprawidłowo funkcjonującego w społeczeństwie jest już na tym etapie za późno. I wszystko. Nawet najpiękniejsze idee muszą przerodzić się w strach, ból i nienawiść. Wewnętrzne samozniszczenie.
Dziewczynka i chłopiec spotykają się przypadkiem, ich życiowe drogi szybko się rozchodzą, a jednak wszystko wskazuje na to, że wszystko co spotykało ich w życiu przygotowywało ich na wspólne życie. Czekali na siebie czterdzieści lat... czterdzieści lat różnych losów, czterdzieści lat, z których wiele lat obfitowało w cierpienie, strach i życiową nieporadność. Historia ich połączenia jest jak historia z bajki pokazująca, że nikt nie jest skreślony, że dla nikogo nie jest za późno. Historia pokazująca, że każdy może dostać jeszcze od życia drugą szansę. Ich historie, choć pod pewnymi względami bardzo różne łączą wspólne wątki: porzucenie przez rodzinę, potrzeba walki o swoje istnienie, cierpienie... i wewnętrzna nienawiść względem różnych ludzi i samego siebie. Jednak to zawsze od bohaterów zależy czy postanowią zawrócić z drogi raz obranej. Hakan Gunday stworzył dwóch młodych i nieporadnych życiowo bohaterów, którzy na oczach czytelnika dorastają... przechodzą życiowe inicjacje - niestety zbyt szybko, zbyt gwałtownie, zbyt nagle... z opłakanymi skutkami.
"Być może życie było piękne, gdy się je źle zrozumiało. Tylko wtedy, gdy się źle zrozumiało. Wszystko."
H.G. "Mało"
Autorowi udało się napisać naprawdę przejmującą historię, w której zgrabnie stopniował napięcie. Ważnym elementem powieści "Mało" jest także sposób narracji: narrator wszechwiedzący ogarnia swoim spojrzeniem cały świat bohaterów... wyraźnie dając do zrozumienia, że jest od nich mądrzejszy, że wie / zna przyczyny i wydarzenia o których ci nigdy się nie dowiedzą, choć te miały na ich los olbrzymi wpływ. Zna te niuanse, które przez nich nigdy nie zostaną poznane..., a które stanowią bardzo często fundamenty ich życiowych historii. Gunday oddzielił w swojej powieści losy dziewczyny i chłopaka, aby potem w piękny i zaskakujący sposób je połączyć. Brak mu wylewności, patetyzmu, ale w prozie Gunday'a dużo jest liryzmu, przemyśleń i niekiedy gorzkich obserwacji na temat ludzkiego życia. Jego nieprzewidywalności. I choć obraz stworzony w powieści "Mało" w większości zawiera negatywne wydarzenia, ukazuje ciemne strony ludzkich relacji i życia, największy stopień deprawacji... to jednak w pewnym sensie daje nadzieję. Na odmianę losu... wcześniej czy później.
"Mało" to mocna i przejmująca powieść, która ujmie mężczyzn jak i kobiety. To jedna z tych książek, które choć niełatwe fascynują, a z pewnością wywołują podczas czytania silne emocje. Wewnętrzny bunt? Ulgę, że czytelnik nie podziela losów bohaterów.... i nadzieję, że nigdy go nie podzielił. "Mało" to jednak także opowieść o odnajdywaniu swojego miejsca w świecie, o nienawiści, która niszczy..., o zawiści, strachu i drugich szansach. Dobrych ludziach, którzy mogą odmienić świat drugiego człowieka. Hakan Gunday stworzył powieść wspaniałą pod wieloma względami, ale to co uderza najbardziej... to fakt, że w powieści "Mało" nie ma postaci obiektywnie złych. Nie ma postaci, których życie opierałoby się tylko na czynieniu zła. Są postacie, którym coś w życiu nie wyszło. Postacie, które w pewnym momencie gdzieś się pogubiły i ułożyły swój świat inaczej, niekiedy zadając krzywdę drugiemu człowiekowi. Narrator, choć bardzo widoczny w tej powieści i przywołujący na myśl narratorów baśni nie ocenia bohaterów, nie wpasowuje ich w żadne ramy... z wielkim respektem i delikatnością podchodzi do ich zachowań, ponieważ zna ich wszystkie myśli, każdy najmniejszy kawałek ich życia. Hakan Gunday w swojej twórczości wykazał się niezwykłą przenikliwością, stworzył wnikliwe i dopracowane portrety psychologiczne bohaterów. Napisał historię, która ukazuje dojrzewanie, wchodzenie w dorosłość i brutalny świat dorosłych... napisaną pięknym i przede wszystkim dobrym językiem. "Mało" to jedna z tych pozycji, których się nie zapomina. Wnikliwa, dobrze napisana... literacka perła.
Moja ocena: 9+/10
grudnia 03, 2016
(574) Mistrz i Małgorzata
Tytuł: Mistrz i Małgorzata
Autor: Michaił Bułhakow
(Tłumaczenie: Leokadia Anna Przebinda, Grzegorz Przebinda, Igor Przebinda)
Wydawnictwo Znak
Stron 544
Autor: Michaił Bułhakow
(Tłumaczenie: Leokadia Anna Przebinda, Grzegorz Przebinda, Igor Przebinda)
Wydawnictwo Znak
Stron 544
"Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język!"
Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata"
"Mistrz i Małgorzata" to klasyk nad klasykami o którym chcę dzisiaj opowiedzieć bez znajomości jego polonistycznego omówienia. Poprzez emocje jakie towarzyszyły mi podczas jego czytania... Michaił Bułhakow stworzył dzieło, które nieustannie zachwyca. Niektórych zniechęca przez fakt bycia lekturą szkolną, przez jej wpakowywanie w nudne ramy opracowań i omówień. Jednak nowe tłumaczenie Przebindów pokazuje, że "Mistrza i Małgorzatę" można odczytywać ciągle na nowo, ciągle z pasją. "Mistrz i Małgorzata" to jedno z największych dzieł literatury światowej - piękne, niezwykle obrazowe i często przewrotne. To genialne połączenie dwóch światów... rzeczywistego i fantastycznego, a wszystko to w latach trzydziestych dwudziestego wieku, w Moskwie.
Akcja "Mistrza i Małgorzaty" rozgrywa się na dwóch przestrzeniach czasowych: Moska, lata trzydzieste dwudziestego wieku i Jerozolima czasów Chrystusa. Obie te przestrzenie czasowe zostały przez autora połączone wątkami fabularnymi, jednak bezpośredni związek tych dwóch historii czytelnik dostrzega dopiero pod koniec lektury. Cała powieść zaczyna się dość niepozornie, ponieważ od rozmowy dwóch literatów... w którą wtrącić postanawia się Woland. Diabeł Woland przybywa niespodziewanie do Moskwy wraz ze swoją świtą (w tym sławnym kotem Behemotem) i zaczyna wprowadzać w mieście własny porządek, który szybko doprowadza niejedną osobę do szaleństwa...
Wydarzenia w Jerozolimie toczą się wokół procesu Jeszui Ha - Nocri, mesjasza i jego egzekucji. Główną postacią w tej historii jest procurator - Piłat, który zmaga się z problemami zdrowotnymi oraz tymi natury czysto duchowej. Przeżywa moralne rozterki wiedząc, że niesłusznie skazuje mądrego i dobrego człowieka na śmierć...
Wbrew pozorom Mistrz i Małgorzata nie są głównymi bohaterami tej powieści, ale ich historia w pewien sposób łączy wszystkie wątki fabularne zawarte w tym utworze. Historia ich miłości, wyniszczającego, bo prawdziwego uczucia i uwikłania w świat wyższych istot... rozgrywek. To historia miłości, która aby znaleźć swe ujście jest gotowa na wszystko - także na pakt z diabłem i wieczne potępienie.
"Mistrz i Małgorztaa" to powieść, która została wydana już po śmierci Bułhakowa. Pierwsze wydanie zostało objęte szeroko zakrojoną cenzurą. W literackim kręgu naukowym krążą różne jej interpretacje. Powszechnie uważana jest jednak za dzieło z pogranicza alegorii politycznej i utworu satyrycznego. Dzieło Bułhakowa jest zagadkowe i niejednoznaczne, a to wszystko prowadzi do jego wielu interpretacji. Większość jednak doszukuje się w nim groteski, alegorii życia w dwudziestowiecznej Moskwie, odbicie ustroju politycznego i życia w tym wielkim, rosyjskim mieście w którym w tamtym okresie panowały donosy, fałszywe oskarżenia, niespodziewane zaginięcia. Jednak jedno pozostaje pewne: "Mistrz i Małgorzata" nawet bez odczytywania tych wszystkich kontekstów satyrycznych - politycznych i społecznych jest powieścią wybitną, błyskotliwą. Arcydziełem literatury rosyjskiej.
Teoretyk literatury, Michał Bachtin stwierdził, że "Mistrz i Małgorzata" jest mennipeą, czyli utworem, który wywodzi się z tradycji karnawałowo - ludowej, a w którym pierwiastki fikcyjne i fantastyczne łączą się z rzeczywistością. To jeden z największych plusów powieści Bułhakowa. Barwne, plastyczne opisy, nieśpieszność w opisywaniu otaczającego bohaterów świata pozwala czytelnikowi zatracić się w opowiedzianej historii, choć z początku wydaje się to być trudnym. Jednak intrygi diabła, który chce ośmieszyć ludzkie niedowiarstwo, zakłamanie i obłudę... wywołują na twarzy czytelnika cień złośliwego uśmiechu... oraz strachu. "Mistrz i Małgorzata" to niezwykle barwna pozycja ze względu na postacie, ich psychologiczne portrety..., które po prostu zachwycają. Bułhakow chwyta za serce jednak także za sprawą dołożenia wątków fantastycznych - wiedźmy, gadające koty, hipnoza, przyjęcie u szatana, czytanie w myślach... duża dawka ironii, humoru, groteski i niesamowitej barwności! Bułhakow porywa - niezmiennie.
"Mistrz i Małgorzata" to jedna z takich książek, które powinien przeczytać każdy... i to nie pod nauczycielskim batem pt. "to lektura szkolna". To przepiękna, niesamowicie barwna, intrygująca, genialna, wielowątkowa opowieść z diabłem i jego poczynaniami w roli głównej. Z różnymi ludźmi, różnymi historiami i wieloma wątkami - niekiedy bardzo śmiało demaskującymi ludzką obłudę. Powieść Bułhakowa to jednak także historia miłości dla której kochankowie są gotowi zrobić wszystko... nawet zawrzeć pakt z samym diabłem. Historia o ludzkim zamroczeniu, zakłamaniu i jeszcze kilku innych wadach. Michaił Bułhakow w sposób zgrabny, niezwykle inteligentny za pomocą swojego pisarskiego stylu w którym osiągnął prawdziwe mistrzostwo, przedstawia także Moskwę pierwszej połowy XX wieku wraz z jej paradoksami... "Mistrz i Małgorzata" to literacka rozrywka z najwyższej półki, książka o której prędko się nie zapomina. Literacki majstersztyk. Genialne działo, które ujmie niejednego. Bez wątpienia jedna z najlepszych książek jakie kiedykolwiek zostały napisane.
Akcja "Mistrza i Małgorzaty" rozgrywa się na dwóch przestrzeniach czasowych: Moska, lata trzydzieste dwudziestego wieku i Jerozolima czasów Chrystusa. Obie te przestrzenie czasowe zostały przez autora połączone wątkami fabularnymi, jednak bezpośredni związek tych dwóch historii czytelnik dostrzega dopiero pod koniec lektury. Cała powieść zaczyna się dość niepozornie, ponieważ od rozmowy dwóch literatów... w którą wtrącić postanawia się Woland. Diabeł Woland przybywa niespodziewanie do Moskwy wraz ze swoją świtą (w tym sławnym kotem Behemotem) i zaczyna wprowadzać w mieście własny porządek, który szybko doprowadza niejedną osobę do szaleństwa...
Wydarzenia w Jerozolimie toczą się wokół procesu Jeszui Ha - Nocri, mesjasza i jego egzekucji. Główną postacią w tej historii jest procurator - Piłat, który zmaga się z problemami zdrowotnymi oraz tymi natury czysto duchowej. Przeżywa moralne rozterki wiedząc, że niesłusznie skazuje mądrego i dobrego człowieka na śmierć...
Wbrew pozorom Mistrz i Małgorzata nie są głównymi bohaterami tej powieści, ale ich historia w pewien sposób łączy wszystkie wątki fabularne zawarte w tym utworze. Historia ich miłości, wyniszczającego, bo prawdziwego uczucia i uwikłania w świat wyższych istot... rozgrywek. To historia miłości, która aby znaleźć swe ujście jest gotowa na wszystko - także na pakt z diabłem i wieczne potępienie.
"Mistrz i Małgorztaa" to powieść, która została wydana już po śmierci Bułhakowa. Pierwsze wydanie zostało objęte szeroko zakrojoną cenzurą. W literackim kręgu naukowym krążą różne jej interpretacje. Powszechnie uważana jest jednak za dzieło z pogranicza alegorii politycznej i utworu satyrycznego. Dzieło Bułhakowa jest zagadkowe i niejednoznaczne, a to wszystko prowadzi do jego wielu interpretacji. Większość jednak doszukuje się w nim groteski, alegorii życia w dwudziestowiecznej Moskwie, odbicie ustroju politycznego i życia w tym wielkim, rosyjskim mieście w którym w tamtym okresie panowały donosy, fałszywe oskarżenia, niespodziewane zaginięcia. Jednak jedno pozostaje pewne: "Mistrz i Małgorzata" nawet bez odczytywania tych wszystkich kontekstów satyrycznych - politycznych i społecznych jest powieścią wybitną, błyskotliwą. Arcydziełem literatury rosyjskiej.
Teoretyk literatury, Michał Bachtin stwierdził, że "Mistrz i Małgorzata" jest mennipeą, czyli utworem, który wywodzi się z tradycji karnawałowo - ludowej, a w którym pierwiastki fikcyjne i fantastyczne łączą się z rzeczywistością. To jeden z największych plusów powieści Bułhakowa. Barwne, plastyczne opisy, nieśpieszność w opisywaniu otaczającego bohaterów świata pozwala czytelnikowi zatracić się w opowiedzianej historii, choć z początku wydaje się to być trudnym. Jednak intrygi diabła, który chce ośmieszyć ludzkie niedowiarstwo, zakłamanie i obłudę... wywołują na twarzy czytelnika cień złośliwego uśmiechu... oraz strachu. "Mistrz i Małgorzata" to niezwykle barwna pozycja ze względu na postacie, ich psychologiczne portrety..., które po prostu zachwycają. Bułhakow chwyta za serce jednak także za sprawą dołożenia wątków fantastycznych - wiedźmy, gadające koty, hipnoza, przyjęcie u szatana, czytanie w myślach... duża dawka ironii, humoru, groteski i niesamowitej barwności! Bułhakow porywa - niezmiennie.
"Mistrz i Małgorzata" to jedna z takich książek, które powinien przeczytać każdy... i to nie pod nauczycielskim batem pt. "to lektura szkolna". To przepiękna, niesamowicie barwna, intrygująca, genialna, wielowątkowa opowieść z diabłem i jego poczynaniami w roli głównej. Z różnymi ludźmi, różnymi historiami i wieloma wątkami - niekiedy bardzo śmiało demaskującymi ludzką obłudę. Powieść Bułhakowa to jednak także historia miłości dla której kochankowie są gotowi zrobić wszystko... nawet zawrzeć pakt z samym diabłem. Historia o ludzkim zamroczeniu, zakłamaniu i jeszcze kilku innych wadach. Michaił Bułhakow w sposób zgrabny, niezwykle inteligentny za pomocą swojego pisarskiego stylu w którym osiągnął prawdziwe mistrzostwo, przedstawia także Moskwę pierwszej połowy XX wieku wraz z jej paradoksami... "Mistrz i Małgorzata" to literacka rozrywka z najwyższej półki, książka o której prędko się nie zapomina. Literacki majstersztyk. Genialne działo, które ujmie niejednego. Bez wątpienia jedna z najlepszych książek jakie kiedykolwiek zostały napisane.
Moja ocena:10/10
grudnia 02, 2016
(573) Dziki łabędź i inne baśnie
Tytuł: Dziki łabędź i inne baśnie
Autor: Michael Cunningham
Wydawnictwo Rebis
Stron 160
Autor: Michael Cunningham
Wydawnictwo Rebis
Stron 160
"Większość z nas może się czuć bezpieczna. Jeśli nie jesteś delirycznym snem wyśnionym przez bogów, jeśli twoja uroda nie drażni gwiezdnych konstelacji, nikt nie rzuci na ciebie zaklęcia. Nikomu nie będzie się chciało zamieniać cię w bestię ani usypiać na sto lat."
Michael Cunnigham, "Dziki łabędź i inne baśnie"
Autor bestsellerowych "Godzin", zekranizowanych w roli głównej z Meryl Streep (która za rolę Virginii Woolf w tej ekranizacji otrzymała Oscara i Złote Globy) powraca ze zbiorem baśni dla dorosłych, swego rodzaju wariacją na temat baśni, które są znane chyba wszystkim... "Dziki łabędź i inne baśnie" to inteligentny i błyskotliwy zbiór pokazujący uniwersalność starych historii, ponadczasowość dawno opowiedzianych baśni. Trudny do opowiedzenia bez spoilerowania... Jednak jest naprawdę wyjątkowy i nietuzinkowy.
Baśnie o Pięknej, która prosi ojca jedynie o białą różę, królewiczu, który jako jedyny ze swoich licznych braci zostaje skazany na życiu z łabędzim skrzydłem zamiast ramienia, Roszpunce i jej obciętych włosach, Babie Jadze i jej domku ze słodyczy... Michael Cunningham jednak co najważniejsze zadaje czytelnikowi pytanie, czy gdyby ten miał czarodziejską moc sam nie chciałby trochę pomieszać w życiu tych pięknych, idealnych, okraszonych jedynie dobrobytem, dobrą sławą, szczęściem i samym powodzeniem? Czy nie chciałby troszkę utrzeć im nosa... aby raz, choć raz coś nie poszło po ich myśli.
Michael Cunnigham znane baśnie takie jak baśń o Babie Jadze, Jasiu Fasoli (w sumie w zbiorze znajduje się 11 baśni) przerobił na ich współczesne wersje. Wersje w której bohaterom nie są obce komórki, czirliderki czy komputery, a bohaterowie spotykają się w barze, przy drinku. Jednak to wersja uwspółcześniona nie tylko przez atrybuty, które posiadają bohaterowie i ich otoczenie, ale przede wszystkim przez problemy społeczne na których uwaga w baśniach Cunninghama zostaje zwrócona. I nawet nie tyle na problemy społeczne co ludzkie przywary, które w tym baśniach zostają napiętnowane. Zła wiedźma nie jest po prostu złą wiedźmą, a piękny królewicz jedynie pięknym królewiczem. Postacie w tych krótkich utworach Cunninghama są wielowymiarowe, a autor odchodzi i odcina się od czarno - białych scenariuszy... Czy istnieje coś takiego jak po prostu szczęśliwe zakończenie? Świat jest szary, a zło nie bierze się znikąd...
"Dziki łabędź i inne baśnie" to ujmujący zbiór baśni dla dorosłych, w których nie brak humoru, ale także złośliwości i bardzo trafnych spostrzeżeń dotyczących ludzkiej natury. Michael Cunningham przeobraził w sposób błyskotliwy stare baśnie tworząc z nich utwory niekiedy bardzo odważne, chwilami sprośne, a chwilami wywołujące w sercu czytelnika wzruszenie..., bo są prawdziwe i wyjątkowe. Mimo, że autor wszystko uwspółcześnia... udaje mu się zachować baśniowy klimat. Całości dopełniają ilustracje, które dodatkowo przenoszą czytelnika w świat opowiedzianych historii, które nie tracą nic ze swojego pierwotnego uroku, a jedynie zyskują jeszcze większą głębię... wydźwięk nie zawsze pozytywny. Baśnie Cunninghama to inspirująca, piękna i błyskotliwa lektura na kilka godzin... Do zastanowienia i do przemyślenia.
Moja ocena: 9/10
grudnia 01, 2016
(572) Złota godzina
Tytuł: Złota godzina
Autor: Sara Donati
Wydawnictwo Kobiece
Stron 872
Autor: Sara Donati
Wydawnictwo Kobiece
Stron 872
"- Nikt nigdy nie robi niczego bezinteresownie [...] Każdy wybór, jakiego dokonujemy, przynosi nam bezpośrednią bądź pośrednią korzyść. Nawet jeśli jakiś uczynek wygląda na ofiarę, alternatywa byłaby w jakiś sposób nie do zniesienia. Gdybym nie pomogła, nie mogłabym zasnąć, a potrzebuję snu."
Sara Donati, "Złota godzina"
Monumentalna powieść o Nowym Jorku w XIX - wieku, walce o prawa kobiety i ich wolność - fizyczną i moralną. Prawo do decydowania o własnym ciele i losie. Wyborach. Powieść Sary Donati, choć osadzona w XIX wieku tchnie uniwersalizmem także dzisiaj, kiedy tyle słyszy się o kwestii antykoncepcji, aborcji... To współczesny głos kobiety umieszczony w XIX wieku, w pełnym tajemnic i nierówności społecznych Nowym Jorku. To epicka saga opowiadająca o losach dwóch kobiet, które postanawiają wytworzyć własną przestrzeń życiową w mieście w którym pierwsze skrzypce grają mężczyźni, a rola kobiet jest nieustannie pomijana. Napotykają na swojej drodze nieżyczliwych ludzi, mężczyzn, którzy chcą za wszelką cenę odebrać kobietom prawo wyboru... Ich jedyną bronią jest wiedza, miłość i przyjaźń.
Anna i Sophie Savard są kuzynkami, których życie od początku nie przebiegało w tradycyjny i prawidłowy w rozumowaniu tradycjonalistów sposób. Wychowane w centrum Manhattanu przez ciotkę, po tym jak zostały osierocone... są wychowywane z duchem postępu. Choć zupełnie różne pod względem charakteru... łączą ich więzy krwi i wspólny cel: nieść pomoc ludziom. W tłocznym Nowym Jorku są jednymi z niewielu kobiet - lekarzy. Anna jest chirurgiem, a Sophie położną. W 1883 roku, w którym rozgrywa się akcja powieści Donati społeczeństwo nie patrzy przychylnie na kobiety wyróżniające się, a wyższe wykształcenie lekarskie bez wątpienia staje się czynnikiem zwracającym uwagę. Mimo wielu trudności kobiety niosą pomoc ludziom... choć pole ich działania jest mocno ograniczone.
Anna jest żywiołowa, wygadana i zdeterminowana. Sophie jest jej zupełnym przeciwieństwem... spokojna, wyważona, raczej cicha. Różni je także kolor skóry. Jednak w nie obie wstępuje duch walki, kiedy patrzą na niesprawiedliwości jakie dotykają kobiety w Nowym Jorku, który cały czas trwa w utartych konwenansach. Anna i Sophie są jakby bohaterkami nie ze swojej epoki, są zupełnym przeciwieństwem kobiet z tamtego okresu. I są postaciami... pod wieloma względami nieskazitelnymi moralnie, choć ich zachowań nie determinuje żaden wyższy kodeks, a jedynie chęć niesienie dobra. One obie szybko zyskują przychylność czytelnika, która trwa nieprzerwanie aż do ostatnich stron powieści. Czytelnik śledzi ich zawirowania życiowe z wielką przyjemnością...
"Złota godzina" to powieść, której jednym z najważniejszych elementów jest walka o prawa kobiet, nawet nie tyle co do aborcji, co zwykłej (dzisiaj już przecież powszechnej) antykoncepcji. Jednak w XIX wieku lekarze, którzy chociażby rozdawali ulotki mówiące o sposobach antykoncepcji (także tej zupełnie naturalnej, jak chociażby "kalendarzyk małżeński") byli piętnowani, ścigani przez policję, ośmieszani i stawiani przed sądem, choć pragnęli jedynie nieść pomoc kobietom, które kolejnych porodów (szóstego, ósmego, dwunastego...) mogły już po prostu nie przeżyć. Które nie dawały już sobie rady z wychowywaniem dzieci, które nie chciały być jedynie istotą do zapładniania i rodzenia dzieci. Kobietom, które przez brak jakiejkolwiek edukacji seksualnej czy też medycznej nie znały swojego ciała..., a jednak wyczuwały, że kolejnych ciąż mogą już nie przeżyć. Powieść Sary Donati jest tym samym ważnym głosem także dzisiaj.
Sara Donati stworzyła powieść wielowątkową, w której nurty fabularne ciekawie się ze sobą przeplatają i łączą. "Złota godzina" ujmuje przedstawieniem problemów społecznych dotykających Nowy Jork w XIX wieku. Tej różnorodnej mieszanki narodowościowej, ukazaniem przepaści między najbogatszą warstwą a najbiedniejszą. Sarze Donati udało się pokazać los także tej biedniejszej, z góry przegranej ludności Nowego Jorku... dramat porzucanych dzieci, kobiet chcących się dokształcać, ale nie mających takiej możliwości. Nowy Jork w XIX wieku to miasto kontrastu. Miasto w których to co postępowe styka się i walczy z tym co skrajnie konserwatywne, a przy tym zacofane. Kobiety chcące się rozwijać, podążać za najnowszymi trendami mody zostają wystawione na pastwę księży, którzy głoszą, że spodnie to narzędzie szatana. Lekarki, które nie mają prawa operować mężczyzn, bogacąca się arystokracja, która chce bronić za wszelką cenę wiktoriańskiej moralności... Szalenie ciekawy okres historyczny, kulturowy i społeczny... a Sarze Donati udało się to oddać w ciekawy, intrygujący, a przy tym dobry sposób.
"Złota godzina" to rewelacyjna przedstawicielka literatury kobiecej, która łamie wszelkie stereotypy mówiące o tym, że powieść dla kobiet musi być lekka, łatwa i infantylna. Powieść Sara Donati to bogata w wydarzenia pozycja, idealna na kilka a może nawet kilkanaście długich jesiennych / zimowych wieczorów. To historia kobiet, które postanowiły walczyć o prawo do wolności, sprzeciwić się władczemu podejściu mężczyzn, rasizmowi... Piękna w swojej treści, uniwersalności, przedstawionych wątkach. Sara Donati stworzyła powieść o Nowym Jorku i ludzkiej mentalności w XIX wieku. O rozstaniach, stracie i walce o lepsze jutro - dla siebie i dla świata. Powieść absorbującą i bardzo, bardzo dobrą!
Moja ocena: 7+/10
