września 12, 2015

(389) Trucizną mnie uwodzisz

Tytuł: Trucizną mnie uwodzisz
Autor: Jennifer Clement
Wydawnictwo Mała Kurka
Stron 208
"Kobieto, bogini
Trucizną spojrzenia mnie uwodzisz
Kobieto, rozsiewasz wokół woń
Kwitnącej pomarańczy"

Jennifer Clement, "Trucizną mnie uwodzisz" 

Jest na rynku pewne wydawnictwo, które wydaje niesamowite książki... książki niesamowite, ale mam wrażenie nie przez wszystkich doceniane. Mowa tu oczywiście o "Małej Kurce" W moje łapki już wpadły trzy książki tego wydawnictwa: "Siostrzyca" , "Prawdziwa historia oparta na kłamstwach" oraz "Trucizną mnie uwodzisz". Dwie ostatnie to pozycje Jennifer Clement. "Prawdziwa historia oparta na kłamstwach" była momentami historią dosyć niepozorną, a jednak zaskakującą i przyprawiającą o gęsią skórkę w której autorka poruszyła temat manipulacji, braku wolnej woli. Krótko mówiąc bardzo mi się spodobała, więc czym prędzej chciałam poznać drugą publikację autorki. Oczywiście robiłam to z niemałymi obawami będąc cały czas pod naprawdę dużym wrażeniem "Prawdziwej...". Tym bardziej, że na pozycję "Trucizną mnie uwodzisz" czaiłam się od kilku dobrych lat! Czy było warto czekać? Bez wątpienia, bowiem nie jestem pewna czy pojęłabym jej inność i czy dostrzegłabym te wszystkie aluzje w niej ukryte wcześniej. Dzisiaj mam świadomość, że przeczytałam ją z naprawdę dużą przenikliwością.

Główną bohaterką książki pani Clement jest Emily Neale, która jest młodą kobietą mieszkającą z ojcem na przedmieściach Mexico City. Emily ma dosyć nietypowe hobby, a mianowicie zbiera informacje o morderczyniach prowadząc katalog ich zbrodni. W dodatku pomaga jej w tym siostra zakonna, która przekazała jej niebywale dużą wiedzę na temat świętych. Sami więc widzicie, że jej oba hobby są z gruntu różne. Kobieta wychowywała się bez matki, które pewnego dnia nie wróciła z zakupów na targu. Tym samym młoda Neale spędziła dzieciństwo wśród encyklopedii i leksykonów pod troskliwą opieką ojca, który próbował zastąpić jej brak matki. Wspierała go w tym siostra Agata prowadząca sierociniec pod wezwaniem Świętej Róży z Limy. Traktując Emily jak córkę ofiarowywała jej czułość i troskę. Ich życie toczy się spokojnym trybem do czasu kiedy przed ich drzwiami staje nigdy nie widziany kuzyn Santiago. Od tego momentu miłość  z wielkiej łaski staje się jednocześnie przekleństwem i nic już nie wygląda na takie jak się wydawało...

"Trucizną mnie uwodzisz" to książka zaskakująca swoją mała objętością. Choć mnie to w sumie nie zaskoczyło, bo objętość "Prawdziwej historii opartej na kłamstwach" jest bardzo podobna. Co zaskakujące jednak autorka po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi zawrzeć w tak małej objętości bardzo dużo spójnej treści. Spójnej i elektryzującej. Historia Emly zaczyna się naprawdę dość niepozornie, ale szybko zaczyna czytelnika niepokoić, a pod koniec... przyprawiła mnie o niesamowitą gęsią skórkę i wzbudziła we mnie lęk. Co ciekawe każdy rozdział (a jest ich prawie trzydzieści) kończy się faktem (w większości)  na temat jakiejś morderczyni. I tu pojawia się fakt niepokojący, ponieważ są to fakty o prawdziwych morderczyniach... A już same tytuły rozdziałów są intrygujące. A oto jeden z nich: "Strona 108 może być dzieckiem zagubionym w lesie" czy chociażby "Smutny dzień i smutny rozdział".

Jak się pewno już domyśliliście w powieści pani Jenifer pojawia się wątek manipulacji i kazirodztwa ukazanego w bardzo niepokojący sposób. Relacja Emily i Santiago jest relacją w której Emily jest tą zagubioną, manipulowaną, oszukiwaną i osobą nad którą Santiago przejmuje kontrolę. Wchodzi w jej buty i mówi co i jak ma robić, nie przyjmując żadnej odmowy... A jeśli takowa się pojawi Santiago zmienia się w mężczyznę nieobliczalnego. Władza jaką kuzyn ma na Emily jest bardzo duża... I tu muszę napisać, że Emily zaskoczyła mnie swoją postawę, która nagle bardzo się zmieniła...Tym oto sposobem przechodzimy do kolejnego atutu tej powieści, bowiem Jennifer Clement nie podaje nam wszystkie w swoich książkach na tacy, a raczej zostawia nas w pewnej niewiedzy i odrętwieniu.

Jest pewna rzecz, którą jedni uznają za plus, a drudzy za minus... Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy. Mowa tu mianowicie o tym, że choć akcja rozgrywa się współcześnie to nie ma wszędzie wszech ogarniających komórek, a Mexico City wydaje się miejscem nie z tego świata. Do tego stopnia, że czytelnik ma wrażenie jakby w ogóle nie istniało. Nie czuć w tej książce współczesności, a raczej podczas czytania miałam wrażenie jakbym została w tym Mexico City uwięziona... w ogóle nie czuć relacji między Mexico City, a normalnym światem. Tym bardziej jest to dziwne, że w książce ta miejscowość jest elementem świata: są uczelnie, muzea, a jednak... no po prostu historia nie z tego świata. Opis z okładki obiecuje nam wszechogarniający zapach melonów, klimat Meksyku. Niestety uważam, że na tym polu autorka poległa.

Reasumując "Trucizną mnie uwodzisz" jest napisana bardzo dobrym, specyficznym, rzadko spotykanym językiem tak samo jak "Prawdziwa historia oparta na kłamstwach". Przyznaję, że autorka poległa w kwestii ukazania klimatu Meksyku - moim zdaniem nie było tego w ogóle. Jednak rekompensuje to kreacją głównych bohaterów jak i tych drugoplanowym... Ważnym elementem są także dzieci z sierocińca, które wprowadzają do tej książki pewną melancholią, a także tajemniczość. Jestem pod wrażeniem tego jak ta książka wydała mi się niepokojąca, a historia oddalona. Jennifer Clement nie zachwyca tempem akcji, ale rekompensuje to treścią i naładowaniem zdarzeń, odczuć, słów bez powstania przesytu. Zaskoczenie bardzo mnie zaskoczyło, a sama historia zawładnęła moim umysłem... "Trucizną mnie uwodzisz" to książka niepokojąca i przyprawiająca o gęsią skórkę, a przede wszystkim niepokojąca. To wolne tempo akcji tylko podsycało niepokój pt.: "Co się zaraz wydarzy"? Samo wydanie także jest niczego sobie - lanceta pospolita przedstawiona na okładce jest lekko wypukła, a to powodowała, że trzymałam tą książkę w ręce z przyjemnością. Lanceta pojawiała się także przy każdym rozdziale... Jestem jak najbardziej na "Tak" , jeśli chodzi o tą powieść mimo jej paru minusów i mimo tego, że nie potrafiłabym czytać takich książek codziennie (chyba bym wtedy oszalała z niepokoju). Na koniec więc tylko zacytuję Wam słowa, które otrzymałam wraz z książką: " Jennifer uwodzi nas słowami... A co jeśli słowa to trucizna? Warto spróbować!".

Za możliwość zapoznania się kolejną nietuzinkową powieścią pani Clement serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mała Kurka!

3 komentarze:

  1. Wygrałam dawno temu tę książkę w jakimś konkursie, ale do tej pory jej nie przeczytałam. W końcu muszę się za nią zabrać - ciekawi mnie bardzo styl autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od jakiegośczasu ta pozycja mnie intryguje, chociaż wiem, że to nie do końca moja bajka. Ale podoba mi się tytuł.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam już o niej. Same pozytywne opinie. Dlatego właśnie trzeba polować :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń