listopada 23, 2013

(277) Stosik 4/2013

(277) Stosik 4/2013
Dzisiaj stosik! Czwarty w tym roku, ale tym razem pokażę Wam jedynie pozycje, które mam przeczytane, ale których jeszcze niestety nie zrecenzowałam... A recenzje mam nadzieję już niebawem :) 


Od góry: 
1. Nie mów nikomu Harlan Coben
2. Kamienie na szaniec Aleksander Kamiński 
3. Dom tajemnic Chris Columbus & Ned Vizzini
4. Brisingr Christopher Paolini
5. Alchemik Paulo Coelho
6. Córka czarownic Dorota Terakowska
7. Miłosierdzie Boże O.Livio Fanzaga
8. Dziedzictwo C.J. Daugherty 
9. Jeśli zostanę Gayle Forman
10. Fundacja dobrego diabła Agnieszka Wiszniewska - Matyszkiel
11. Koniec człowieczeństwa C.S. Levis
12. Klub detektywów "Huragan" i zaginione kartki Jari Mäkipää
13. Dziennik Mai Isabel Allende
14. Rico, Oskar i złamane serca Andreas Steinhöfel
15. Rico, Oskar i głębocienie Andreas Steinhöfel
16.Trening inteligencji Michał Gargól

Niepokazane: 
17. O sztuce miłości Erich Fromm 
18. Baśniobór Brandon Mull 

I to by było na tyle :) 

listopada 11, 2013

(276) Pewnego dnia

(276) Pewnego dnia
Tytuł: Pewnego dnia
Autor: Emily Giffin
Wydawnictwo Otwarte
Stron 480
Moja ocena: 8/10

"Macierzyństwo to taki zawód w którym nie można pracować na zmiany" Jodi Picoult

"Pewnego dnia" to opowieść o wyborach, które zmieniają całe nasze życie... Marianne jest spełnioną trzydziestosześcioletnią kobietą, znaną scenarzystką. Jedynym czego brakuje jej do szczęścia, jest założenie rodziny. Ma wspaniałego partnera, więc i to niedługo może dojść do skutku. Wszystko zmienia się kiedy do drzwi jej apartamentowca na Manhatanie, puka osiemnastoletnia Kirby. Jedna chwila wystarcza, aby Marianne zorientowała się, że oto u jej drzwi stoi jej córka, oddana przed osiemnastoma laty do adopcji.

Czy mieliście kiedyś jakąś tajemnicę? Największy sekret o którym nikt nie wiedział? Marianne, bohaterka książki Emily Giffin, miała. W wieku osiemnastu lat oddała swoją córeczkę do adopcji. Jedna noc, noc pełna miłości i zaufania pociągnęła za sobą lawinę kłamstw i sekretów. Ta noc, poryw szaleńczej, młodzieńczej miłości zaważyła na całym późniejszym życiu Marianne. A co... co jeśli największy sekret Marianne wyjdzie na jaw? Co jeśli jej świat obróci się do góry nogami? Czy matka z córką po latach rozłąki zbliżą się do siebie? Czy dadzą sobie szansę? Czy odnajdą dla siebie nawzajem miejsce w swoim życiu? Czy pójdą za głosem serca? 

"[...] wyzwolić może w końcu tylko prawda." str. 11

Słyszałam bardzo dużo o talencie pisarskim Emily Giffin. Ta amerykańska pisarka jest bez wątpienia jest jedną z ulubienic kobiet. Świetnie opisuje kobiece emocje i relacje międzyludzkie. Przynajmniej takie dochodziły mnie słuchy. Postanowiłam się przekonać o tym w końcu na własnej skórze. Mój wybór padł na książkę "Pewnego dnia". Przyznaję bez bicia, że moja decyzja była spowodowana tym, że w opisie książki pojawia się mowa o osiemnastolatce. Nie chciałam od razu wchodzić na głębokie wody jeśli chodzi o powieści p. Giffin. Tym bardziej, że są dość obszerne. Na szczęście "Pewnego dnia" to książka, które pomimo swej obszerności nie nudziła mnie ani przez chwilę. Autorka z łatwością przechodziła z jednego wątku na drugi. To było dość zaskakujące. 

"Kłamstwo jest jak kula śnieżna: im dłużej ją kręcisz, tym staje się większa." Marcin Luter

Ta powieść to tak naprawdę historia dwóch kobiet. Osiemnastoletniej Kirby i trzydziestosześcioletniej Marianne. Córki i matki. Kirby jest troszkę zbuntowaną, zagubioną nastolatką. Pewnego dnia postanawia odnaleźć swoją biologiczną matkę. I wtedy w życiu obu kobiet zachodzą duże zmiany. Uczą się siebie i dopiero wtedy zaczynają poznawać same siebie. Obie czują się zagubione w tej całej, dość niewygodnej sytuacji. Autorka przedstawiła dwie kobiety, które dzieli wiek, przyzwyczajenia. Łączą ich tylko i wyłącznie więzi krwi. Przedstawiła w sposób delikatny i umiejętny ich kruchą relację. Pokazała jak ważne jest podążanie za głosem serce, mówienie otwarcie o swoich uczuciach i pragnieniach. 

"Prawda jest zawsze tylko córką czasu." Leonardo da Vinci 

Emily Giffin stworzyła tak zwykłych, że aż niezwykłych bohaterów. Pokazała emocje każdej z przewijających się postaci. W tej książce nie ma "papierowych" postaci. Wszystkie one są wyraziste, barwne, każda ma inne spojrzenie na świat. Ta powieść to książka w której najważniejszym wątkiem jest relacja z matką. Pojawia się ona tak naprawdę na każdym kroku. Autorka przedstawiła ją jako coś niezwykle ważnego i wartościowego w naszym życiu. Pokazując tą relację na różnym stopniu i za pomocą bohaterów o różnym wieku udowodniła, że jest to coś ponadczasowego i, że znaczenie mamy jest w każdym wieku tak samo ważne. Uczyniła w ten sposób ten utwór powieścią o macierzyństwie, odbudowywaniu zaufania oraz budowaniu nowych relacji.

"Możesz uciekać, ale się nie ukryjesz" str. 30

"Pewnego dnia" to książka w której każda strona ma znaczenie. Nie ma tu zbędnych akapitów. Minusem jest jednak to, że wszystko co głębsze jest ukryte. Wszystkiego trzeba się dopatrywać, doszukiwać. P. Emily zastosowała narrację pierwszoosobową, jednak z dwóch perspektyw - Kirby i Marianne na zmianę. Przez to poznajemy odczucia obu bohaterek i ich spojrzenia na całą sytuację. To było świetne! Język autorki jest przyjemny, choć nie wybitny. Koniec podobał mi się najbardziej... Nie, nie dlatego, że odetchnęłam z ulgą, że to już koniec. Autorka bowiem zostawiła nas z tzw. "otwartym zakończeniem". To od nas - czytelników zależy jakie dalsze losy "dopiszemy" bohaterom.

"Czas pokaże, gdzie mnie poniesie nurt. [...] Nie planowałam tego - tego dnia, tej chwili, tych zaskakujących relacji, i starych, i nowych. A jednak ogarnia mnie spokój i pewność, że przynajmniej raz w życiu jestem tam, gdzie powinnam być." str. 450

Tak - dzisiaj mogę się zgodzić z osobami, które tak zachwalały powieści Emily Giffin. Ta pisarka naprawdę potrafi wczuć się w sytuację i emocje kobiet w każdym wieku. Nie przedstawia tylko suchych wydarzeń. Pisząc pokazuje także głębię tego co opisuje. "Pewnego dnia" to książka, którą śmiało mogę polecić nie tylko nastolatkom. I kobieta dojrzała, i nastolatka odnajdą w tej książce jakieś przesłanie dla siebie. Jednak najpiękniejsze w tej książce jest to, że pokazuje jak ważną rolą jest macierzyństwo. Pokazuje, że obecność mamy jest nam potrzebna w każdym wieku. Historia opowiedziana przez Giffin wzrusza i bawi. Śledziłam ją momentami z szybko bijącym sercem i oddałam jej się bez reszty. Emily Giffin stworzyła powieść o przyjaźni, miłości, podejmowaniu wyborów, ale przede wszystkim mistrzowski utwór o relacjach matki z córką... 

Moja ocena: 8/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

listopada 10, 2013

(275) Zapowiedź "Dom Tajemnic"

(275) Zapowiedź "Dom Tajemnic"
Tytuł: Dom Tajemnic
Autor: Columbus Criss, Vizzini Ned
Wydawnictwo Znak Emotikon 
Stron 512
Opis Wydawcy: Niewyjaśniona tajemnica sprzed lat doprowadza do niebezpiecznego starcia dobra ze złem. Dom pełen mrocznych sekretów staje się miejscem walki trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych. Jak potoczą się losy Eleanor, Kordelii i Brendana? Czy przeniesieni przez Wichrową Wiedźmę do groźnego świata zjednoczą swoje siły i pokonają Króla Burz? Czy ocalą swoich bliskich?

„Dom Tajemnic to niebezpiecznie wciągająca opowieść o potędze czarnej magii, sile przyjaźni i poświęceniu. Niewyjaśnione sekrety sprzed lat, walka trójki rodzeństwa o życie swoich najbliższych i ostateczne starcie dobra ze złem. Tej jesieni magia powraca…”

Piotr Fronczewski (polski ambasador marki i głos audiobooka Dom Tajemnic)

Chris Columbus - amerykański reżyser i scenarzysta, twórca m.in. filmów o Harrym Potterze, Pani Doubtfire i Gremlinów.
Ned Vizzini - znany amerykański autor powieści dla młodzieży.

* * *
Zapowiada się interesująco... Co Wy na to? Ja z pewnością przeczytam :) 

listopada 09, 2013

(274) Gdzie Indziej

(274) Gdzie Indziej
Tytuł: Gdzie Indziej
Autor: Gabrielle Zevin
Wydawnictwo Initium
Stron 248
Moja ocena: 9/10 Wybitna!

"Przykro mi, ale nie spotkało mnie nic szczególnego... Jestem tylko dziewczyną, która zapomniała spojrzeć w obie strony, zanim przeszła na drugą stronę ulicy" 

"Gdzie Indziej" to książka w której śmierć jest dopiero początkiem historii, a nie jej końcem... Liz krótko przed swoimi szesnastymi urodzinami ginie w wypadku samochodowym. Sprawca nie zostaje schwytany. Liz jest po prostu dziewczyną, która zginęła przez swoją nieuwagę, kiedy szła spotkać się ze swoją przyjaciółką. Dziewczyną, która po śmierci odpływa statkiem Nil do krainy Gdzie Indziej.

„Wkrótce się przekonasz (…) że śmierć to tylko kolejny etap życia, Elizabeth. Po pewnym czasie może nawet zaczniesz ja postrzegać jako narodziny?” str. 76

W Gdzie Indziej życie toczy się prawie tak samo jak na Ziemi. Tylko, że trochę... na opak. Zwierzęta mogą porozumieć się z ludźmi, a wszyscy żyjący w Gdzie Indziej młodnieją z dnia na dzień. Każdy ma swoje prawa i obowiązki. Zawiązują się nowe przyjaźnie, miłości... Kiedy Liz uświadamia sobie, że nigdy się nie zestarzeje, nie będzie mieć dzieci, jej życie wywraca się do góry nogami... Czy sobie poradzi? Na szczęście nawet w Gdzie Indziej istnieje miłość. Tylko jak wiadomo miłość nie wiąże się z samą sielanką... 

"Bądź wesoła! Łatwiej być wesołym niż smutnym. Bycie smutnym kosztuje sporo wysiłku. To okropnie wyczerpujące" str. 102

Elizabeth z początku zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak. Ale nie ma co jej się dziwić! Jest piętnastoletnią dziewczyną, która chciała się kształcić, zakochać, w pewnym momencie założyć rodzinę. Te marzenia zostały jej odebrane jej zdaniem przez śmierć. Dziewczyna postrzega to jako koniec wszystkiego. Nie dostrzega ludzi wokół siebie, którzy chcą jej pomóc, dla których jest ważna. A tak naprawdę to dla niej dopiero początek, początek miłości, początek rozczarowań. Chyba po prostu początek prawdziwego życia... Ale żeby zacząć nowe życie, trzeba pożegnać się ze starym. Czy Liz zdobędzie się w końcu na ten krok? 

"[...] tylne siedzenie samochodu ma niewiele wspólnego z bliskością. Prawdziwa bliskość to wspólne mycie zębów." str. 169

W książce Gabrielle Zevin jak już pewno domyśliliście się pojawia się wątek miłosny. O dziwo... nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. I za to ta książka ma u mnie plus. Tu ta miłość jest na swój dziwny, momentami pokręcony sposób dojrzała, a przy tym nietypowa. Jest sobie dziewczyna i jest sobie chłopak, który jest starszy od niej w Gdzie Indziej o dwa lata, a na Ziemi żyje jego żona. Liz jest dla Olivera ważna, kocha ją i kocha swoją żonę. Na różne sposoby, a jednak kocha je obie. Jak w tej sytuacji odnajdzie się Liz? Przyniesie jej to więcej szczęścia czy bólu? Wiele zależy od jej własnego podejścia i uczuć. 

"Jak przekonało się wielu ludzi kochanie dwóch osób całym swoim sercem jest możliwe (choć nieszczególnie pożądane), tak jak możliwa jest tęsknota za dwoma życiami, jakby jedno nie wystarczyło do pełni szczęścia." str. 174

Nie lubię książek o tematyce śmierci. Są według mnie smutne, więc staram się nie czytać takich utworów.A jednak po tą książkę zdecydowałam się sięgnąć i tego nie żałuję. Tylko, że ta powieść jest inna. Nie ma tu typowych rozprawek na temat śmierci. To powieść, która przez śmierć jest smutna, a zarazem jest w niej ukryta pewna doza nadziei. Momentami jest aż słodka. Na przykład taki psi język... nadaje się do bajek dla dzieci, prawda? A jednak Gabrielle Zevin zgodziła się na coś takiego. Można by debatować na temat tego czy był to zabieg celowy czy nie... Wydaje mi się jednak, że autorka momentami chciała po prostu "złagodzić" tą książkę, nadawać jej weselszego wydźwięku. Zupełnie tak jakby nie mogła zdecydować się w którym kierunku ma pójść - smutnej książki o śmierci, czy wesołej o życiu po śmierci? Udało jej się wyważyć prawie dobrze te proporcje. W wyniku tego powstała książka, która jest nasiąknięta życiową mądrością w sposób niepodręcznikowy. 

"[...] nasz układ był jasny od samego początku. [...] - Ale w innym wypadku bym się z tobą ożenił, wiesz o tym? 
-Wiem [...]i świadomość tego jest prawie tak samo dobra jak ślub." str. 228

Autorka zastosowała narrację trzecioosobową. I w sumie tak naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć. Z jednej strony jest ok, ale z drugiej... przez to wszystko staje się przewidywalne. Znamy uczucia bohaterów zanim jeszcze oni sami je przed nami odkryją. Mam wrażenie, że autorka momentami nie skupiała się na historii Liz, ale także na jej całym otoczeniu... Przez to ta książka była bez wątpienia ciekawa, a jednak... coś z tą narracją mi zgrzytało i trzeszczało. 

"[...] wierzę w to, że dobre rzeczy dzieją się nawet wtedy , gdy przytrafiają nam się rzeczy złe." str. 244

Troszkę już pomarudziłam, więc teraz się trochę pozachwycam. A jest nad czym. Bałam się, że ta książka będzie momentami aż do bólu banalna, a jednak nie. "Gdzie Indziej" to książka o szczęściu, miłości, przyjaźni, początkach i końcach. Gabriella Zevin ukazała w niej ponadczasowe wartości, które towarzyszą nam każdego dnia. Autorka miała dużo pomysłów przez co tak naprawdę każda strona tej powieści jest wyjątkowa. Wciąga niesamowicie!
Powieść o Liz należy do książek w której każdy może odnaleźć cząstkę siebie - mnie ta książka zmieniła. Na długo pozostanie w moim sercu. Dała mi nie tylko radość w momencie kiedy ją czytałam, ale także później. Książka p. Zevin urzeka swą prostotą, bawi, wzrusza i uczy... 

Moja ocena: 9/10 Wybitna!

października 20, 2013

(273) Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić

(273) Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić
Tytuł: Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić
Seria: Wybacz, ale... (#2)
Autor: Federico Moccia
Wydawnictwo Muza
Stron 544
Opis Wydawcy:
Co słychać u bohaterów „Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie”? Niki wciąż przyjaźni się z Olly, Dilettą i Ericą, ale już wkrótce Fale będą musiały stawić czoła wielkim zmianom. Próbie poddane zostaną również związki uczuciowe kolegów Alexa. Wszyscy, chociaż każdy na swój sposób, będą zmuszeni się zastanowić, czy miłość w ogóle istnieje, czy może ma rację ten, kto mówi, że nie trwa dłużej niż trzy lata? Alex, niepoprawny romantyk, postanawia zaryzykować i oświadcza się Niki. Czy ona jednak jest gotowa na tak ważny krok? I to właśnie teraz, kiedy rozpoczyna studia i poznaje tyle nowych osób, a jeden z kolegów jest nią poważnie zainteresowany…

Moja recenzja: 
Jedno z najpiękniejszych wydarzeń w życiu kobiety to bez wątpienia ślub. Biała suknia, welon, bukiet kwiatów, a obok wybranek serca – osoba z którą chcemy spędzić resztę życia, założyć rodzinę, po prostu żyć każdego dnia, budzić się i zasypiać obok. Ale ślub to też nie mało nerwów!
Niki i Alex – bohaterowie książki "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" dowiedzą się o tym w drugiej części książki pt. "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić". Czy pomimo wielu zawirowań staną na ślubnym kobiercu?

"Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" to druga część przyjemnych perypetii Niki, Alexa oraz ich przyjaciół. Od pierwszej części dużo się wydarzyło. Para postanowiła być ze sobą pomimo dzielącej ich różnicy wieku -  dwudziestu lat. Liczy się dla nich to co do siebie czują – ich miłość. Postanawiają zrobić kolejny krok. A mianowicie wziąć ślub... Na początku wszystko układa się po ich myśli, ale potem jednak tracą trochę nad tym kontrolę.

Niki staje przed poważnym problemem. Walczyć o swoją bajkę, trudniejszą do zdobycia czyli o szczęśliwy związek z Alex'em, który jest od niej o 20 lat starszy czy może odpuścić i być mniej szczęśliwą w stabilniejszym i tak naprawdę bezpieczniejszym związku ze swoim równolatkiem Guido? Niki jest rozsądną dziewczyną, która daje się ponieść emocjom. Jakie podejmie decyzje i co one zmienią w jej życiu?
Alex jest coraz pewniejszy uczuć Niki choć tak naprawdę staje się coraz bardziej zazdrosny o to gdzie i z kim przebywa. Myśli, że jest już jego. Nie zauważa tego co przeżywa Niki w swoim sercu – jej rozterek uczuciowych. A kiedy w końcu to zauważy może być już za późno... Będzie walczył o swoją ukochaną czy może odpuści? A jak to będzie z ich przyjaciółmi?
Będą łzy, złość... a i miejsce na szczęście się znajdzie. Każdy z nas szuka swojej drogi do szczęścia. Ale czy zawsze wybieramy tą odpowiednią?

Przed napisaniem tej recenzji przeczytałam swoją recenzję pierwszej części tej książki z marca. I po przeczytaniu drugiej części książki nadal uważam, że Frederico Moccia pisze bardzo przyjemnym językiem. A jego książki pomimo tego, że nie są arcydziełem czyta się naprawdę z przyjemnością. Ostatnio pod recenzją filmu "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie" otrzymałam komentarz, że jest to naiwny film. I ten komentarz wbił mi się do głowy. Co można tu nazwać naiwnością? Chyba miłość. Miłość jest naiwna i rządzi się własnymi prawami.

Darzę szczerą sympatią bohaterów książek tego autora. Są szczerzy, prawdziwi, mają wady – nie są idealni. Wielu osobom może się wydawać, że historia miłości dwudziestolatki z czterdziestolatkiem jest naciągana. A ich szczęśliwy związek i plany na wspólną przyszłość? To też naciągane. Tylko, że w książkach nie chodzi o to czy coś takiego rzeczywiście ma miejsce we współczesnym świecie czy nie. Chodzi o to, że książka ma nam zapewnić chwilę relaksu i oderwania od rzeczywistości. A ja myślę, że ta książka pomimo tego, że nie jest lekturą wysokich lotów właśnie to zapewnia.

Narracja trzecioosobowa i tak samo jak w pierwszej części autor cały czas posługuje się czasem teraźniejszym. Jednak zdążyłam to już zaakceptować, a nawet polubiłam ten typ narracji. W końcu do wszystkiego można się przyzwyczaić. Spędziłam przy tej książce naprawdę bardzo miło czas, ale odnoszę wrażenie, że pierwsza część była lepsza. I pomimo tego, że różnica jest tak naprawdę maleńka to jednak czuję jakiś niedosyt. Po pierwszej było to "wow!", a teraz wiedziałam czego mam się spodziewać, może to dlatego?

Pomimo swej obszerności to książka którą czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem. Idealna na wieczór, na chwilę oderwania się od codzienności. To książka w której można znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania związane z życiem. Piękna powieść przyprawiająca o uśmiech, rumieńce na twarzy, złość i nie tylko! Mnóstwo emocji w jednej książce. Historia o miłości, która potrafi pokonywać przeciwności... A autor nie skupia się tylko na głównych bohaterach, pokazuje także osoby z ich otoczenia co czyni tą książkę jeszcze ciekawszą. Polecam!

Federico Moccia jest włoskim pisarzem i scenarzystą. Jego powieści odniosły we Włoszech niebywały sukces i zostały sfilmowane. 
Zamierzam sięgnąć po inne książki tego autora :) Przyznaję, że żałuję, że muszę już rozstać się z Alex'em, Niki oraz ich przyjaciółmi... Zapewnili mi w końcu kilka godzinek uśmiechu :)

Moja ocena: 7/10 Bardzo dobra!

Za książkę serdecznie dziękuję Księgarni Gandalf!

września 27, 2013

(272) Świat Słowa

(272) Świat Słowa
Tytuł: Świat Słowa
Autor: Tadeusz Bisewski
Wydawnictwo Biblioteka Słońca i Księżyca
Stron 156
Opis Wydawcy:
Jak powstało pismo?  
Czym jest alfabet?
Jak działa język?  
Jak rozmawiają zwierzęta?
Dlaczego litery mają takie kształty, a nie inne?
Czym jest tekst, a czym literatura? 
Kto naprawdę wymyślił druk?
Na czym polega i jak jest możliwa interpretacja?

Odpowiedzi na te i inne ciekawe pytania znajdziecie w książce pt. Świat słowa. Podczas przyjemnej lektury młody czytelnik odbędzie podróż przez kilka dziedzin wiedzy – od językoznawstwa ogólnego i historycznego, poprzez teorię tekstu, aż do elementów teorii literatury. 

Moja recenzja: 
"Świat Słowa" – powieść edukacyjna, a tak naprawdę fabularyzowany podręcznik, który może zaciekawić każdego. A więc oczywiście i mnie zaciekawił i to bardzo! Miałam moment w swoim życiu w którym pochłaniałam, a przynajmniej miałam zamiar pochłaniać wszystkie książki związane z teorią j.polskiego. Wśród stosiku książek tego typu obok np. książki p.Jana Miodka znalazło się także miejsce na "Świat Słowa" i choć ten czas szybko minął, a ja obu książek nie przeczytałam to jednak postanowiłam to nadrobić. A zaczęłam właśnie od "Świata Słowa". I choć z początku było ciężko to jednak potem jej czytanie przychodziło mi z coraz większą przyjemnością...

Rok 2024... Niedaleka przyszłość. Roboty, latające samochody? Nic z tego! Według Tadeusza Bisewskiego to czas w którym rozwija się wirtualna rzeczywistość, którą tak naprawdę stworzył tylko na potrzeby swojej książki. A jak według Was będzie wyglądało życie za 11 lat? Moim zdaniem nie będzie się różniło niczym specjalnym. I Tadeusz Bisewski chyba też tak uważa - więcej nowinek technologicznych i tyle...
Fabuła książki zaczyna się od tego, że licealistka Julia zostaje finalistką konkursu polonistycznego. Nagrodą jest udział dwóch osób w interaktywnym kursie edukacyjnym pt. "Świat Słowa". Julia postanawia wziąć udział w kursie wraz ze swoim chłopakiem, Cyprianem.
Oferta warszawskiej firmy New Life jest bardzo bogata. Dziewczyna cieszy się, że może wziąć udział w jednym z kursów. To rozrywka o której marzy coraz więcej młodych ludzi, pomimo tego, że w pewnym momencie staje się niebezpieczna. Ale przecież ja nie o tym tutaj mam się rozwodzić! Ważne jest tylko to, że firma New Life potrafi wytworzyć wirtualną rzeczywistość, przenosić w różne niesamowite miejsca i w czasie... To wszystko z pewnością uatrakcyjnia naukę, poznawanie języka. Tak – właśnie o to chodzi w tej książce. O poznawanie języka.

Nie ma tu tak naprawdę prawie żadnej fabuły po za wykładami na kursie. A te wykłady są niestety momenty trochę męczące, choć bez wątpienia ciekawe. Czasami brak w tej książce prostoty, która ułatwiała by zrozumienie wszystkiego. Do jej czytania bez wątpienia potrzeba dawki skupienia, spokoju i ciszy. Nie można jej przeczytać od deski do deski. Tak się po prostu nie da. Trzeba ją "przyjmować" w dawkach, żeby cokolwiek zrozumieć. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Jest to w końcu książka pokazująca prawdziwą istotę języka w świecie. Przewijają się przez nią wypowiedzi wielkich myślicieli. To jedna z tych książek, które naprawdę wzbogacają wiedzę czytelnika. 

Autor opowiada w niej poprzez ciekawych bohaterów, także historycznych o początkach języka, o tym jak porozumiewają się zwierzęta i nie tylko. Porusza podstawowe, choć czasami trudne zagadnienia związane z j.polskim. Jego teorią oraz pochodzeniem. Przeczytanie tej książki to z pewnością ciekawe i wartościowe doświadczenie. Z jej lektury można bardzo wynieść. Wiedzę o języku z trochę innej strony niż na języku polskim, a przy tym wszystkim autor starał się to przedstawić w prosty i dostępny sposób. Wydaje mi się jednak, że momentami gdzieś się gubił.
Myślałam, że będzie to lżejsza książka, a się niestety pomyliłam.

"Świat Słowa" mogę polecić osobom, które są żywo zainteresowane tematyką języka. Jest to bez wątpienia ciekawa książka, która zachwyci pasjonatów. Jednak ja nie tego po niej oczekiwałam. Była dla mnie momentami bardzo nużąca – dużo informacji, nie zawsze dobrze wyjaśnionych. A pomimo tego jest to ciekawe źródło wiedzy, którego nie potrafię ocenić w skali. Jeśli chcecie dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o języku to jest to książka dla Was, w innym wypadku... raczej ją sobie odpuście. Przyjemny sposób na poznawanie tajemnic języka.
Wirtualna rzeczywistość może bywać niebezpieczna... Pamiętajcie o tym! ;)

Moja ocena: brak. 
Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Ekwita!


września 15, 2013

(271) Olśnienie

(271) Olśnienie
Tytuł: Olśnienie
Seria: Olśnienie (#1)
Autor: Aimee Agresti
Wydawnictwo Remi
Stron 496
Opis Wydawcy:
Czułam na sobie jego wzrok, ciężki i roztargniony. Zbliżył się do mnie i poczułam przyjemny aromat cedru. Jego głos brzmiał łagodnie.
- Pomyśl, Haven, możesz dokonać wielkich rzeczy.
- Chyba nie do końca rozumiem, czego ode mnie chcesz.
Pochylił się, a jego oddech sprawił, że po skórze przebiegł mi dreszcz, a blizny obudziły się z uśpienia i zaczęły piec.
- Chcę twojej duszy – wyszeptał. – Proszę, oddaj mi swoją duszę.

Grzeczna licealistka Haven odbywa staż w ekskluzywnym hotelu w Chicago. Poznaje tam Luciana mężczyznę ze snów, i zakochuje się nim. Dostrzega jednak, ze piękni ludzie z hotelu, nie są tacy, jakimi chcieliby się wydawać. Co więcej, mają straszliwy plan i trudnią się kupowaniem dusz. Kto wygra w walce o duszę Haven? Trochę Portret Doriana Gray’a, trochę Diabeł ubiera się u Prady.

Moja recenzja:

"Olśnienie" – kolejna książka paranormal romance jakich wiele. Tak właśnie myślałam o tej książce. A jednak pomimo tego od początku mnie niezwykle intrygowała. Okładka, tytuł, opis... To wszystko mnie do niej przyciągało, a jednak zwlekałam z momentem kiedy po nią sięgnę. W końcu to nastąpiło i muszę przyznać, że ta książka pod wieloma względami mnie zaskoczyła. Jeszcze ta wzmianka w opisie o "Portrecie Doriana Gray'a" i książce "Diabeł ubiera się u Prady". Coś tam słyszałam o tych książkach, ale nie czytałam. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Kompletny mętlik w głowie!

Fabuła zaskakująca... Nie ma tu nieziemsko przystojnego chłopaka, który zaczyna chodzić do zwykłego liceum i tam zakochuje się w najmniej / najbardziej popularnej dziewczynie w szkole. Co więcej ten nieziemsko przystojny chłopak nie pojawia się także w lesie / na drodze / w domu itp...
To już było intrygujące! W dziele p. Aimee Agresti ten nieziemsko przystojny chłopak pojawia się w życiu głównej bohaterki w zupełnie innych okolicznościach... Jest jej szefem.

Prymuska Haven otrzymuje propozycję odbycia stażu w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Chigago. Oczywiście zgadza się i razem z dwójką znajomych ze szkoły zamieszkuje w hotelu. Tam poznaje Luciana. Mężczyzna od razu wpada jej w oko. Dziewczyna jednak myśli, że w otoczeniu tak pięknych ludzi, którzy pracują w hotelu i w obliczu jej szefowej mężczyzna nawet na nią nie spojrzy. A jednak pozory mogą mylić... Sprawy zaczynają się komplikować. Wiadomości od nieznanego nadawcy, kolejne tajemnice i niebezpieczeństwa. I pytanie: "O co w tym wszystkim chodzi?" Gra toczy się o dusze kolejnych osób... Czy Haven zdoła powstrzymać Zło?
Dziewczyna wraz ze swoimi przyjaciółmi – Lance'm i Dante'm musi stawić czoła wielu niebezpieczeństwom. Staje się coraz odważniejsza, a jednak pomimo tego ma łagodne serce. Nawet dla Aurelii – swojej szefowej. Serce grzecznej uczennicy niejeden raz zabije dla przystojnego, a za razem niebezpiecznego Luciana. Wygra rozum czy serce?

Bohaterowie są barwni i dobrze zarysowani. Różnią się przez co tworzą w książce spójną całość Autorka cały czas mieszała, a jednak to wszystko łączyło się w całość. Niepokój, tajemnice... Czytałam tą książkę z zaangażowaniem. Ciekawa – taka właśnie jest ta książka.
"Olśnienie" to książka w której zwrot akcji goni następny. Napisanym bardzo przyjemnym, lekkim językiem dzięki czemu jej czytanie staje się przyjemnością. Z początku mnie tylko zaciekawiła, ale każda kolejna strona dostarczała mi coraz więcej wrażeń. Narracja pierwszoosobowa oczami Haven. Wątek miłości jest ciekawy, lecz tak naprawdę moim zdaniem trochę sztuczny. Jest to według mnie najsłabszy punkt tej książki. Może w następnym częściach będzie z nim lepiej...

Nie żałuję, że przeczytałam tą książkę. Wciągnęła mnie do swojego świata, a jej czytanie sprawiło mi przyjemność. Różni się zdecydowanie od innych książek paranormal romance. Jest przemyślana, dobrze opracowana. Skusicie się? ;)

Moja ocena: 7/10 Bardzo dobra!

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Remi!